niedziela, 31 marca 2013

Historia lubi się powtarzać.

Przyjechałam do domu w piątek po 23.00. Tragiczna droga, mnóstwo śniegu, na dodatek jakiś wypadek, przez który wlekliśmy się z Warszawy 4 godziny. Jak tylko wróciłam, praktycznie od razu padłam na łóżko, na którym spała Natulia. Nie chciałam jej obudzić, ale tak jakoś wyszło, że zanim ja się wbiję pod kołderkę to kręcę się strasznie, i takim sposobem Natulia przebudziła się i zaczęłyśmy gadać... prawie do północy. Próbowałam kilkakrotnie przemówić jej do rozsądku, że pora spać i że jestem naprawdę zmęczona, ale Młoda nie potrafiła. Mówiła tylko: "Jak tylko zrobię, że jest cisza, to od razu przypominam sobie, że miałam powiedzieć coś jeszcze." Zrobię, że jest cisza? :D Haha, naprawdę się uśmiałyśmy; ostatecznie zrobiłyśmy ciszę obie i zasnęłyśmy.

Cieszyłam się na świąteczne jedzonko, ale niestety w sobotę wieczorem zaczął boleć mnie brzuch. Oho, pomyślałam, powtórka z rozrywki? Rok temu było tak samo: w Wielką Sobotę miałam spore problemy z żołądkiem. Nie myliłam się. Wymiotowałam od godziny 18.00 do 1.00 w nocy. Dziś na szczęście jest już dobrze, ale nie poszłam jeszcze do Kościoła, a na śniadanie zjadłam... kisiel i dwa plasterki gotowanego schabu. Ach, nie pojadłam za dużo.

A teraz siedzimy sobie z Natulią, słuchamy piosenek i wszystkiego, co nam wpadnie w ucho, m.in. Klik z reklamy Gerbera. :D Niestety jutro wracam już do Warszawy, a we wtorek idę do pracy. Szkoda, że Święta są takie krótkie. Na szczęście Natulia przyjeżdża do mnie w połowie kwietnia na weekend, więc spędzimy trochę więcej czasu razem. Już czekam na to. :)

Buziaki  :*

sobota, 30 marca 2013

Wesołych!

Nie umiem być srebrnym aniołem –
ni gorejącym krzakiem –
tyle Zmartwychwstań już przeszło –
a serce mam byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami –
tyle już Alleluja –
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy
jak na koślawej fujarce -
żeby choć papież spojrzał
na mnie - przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
przez chmur zabite wciąż deski –
uśmiech mi Swój zesłała
jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam
jak złoty kamyk z procy –
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku
sumienia wywróci podszewkę –
serca mojego ocali
czerwoną chorągiewkę.

ks. J. Twardowski 


Zdrowych, spokojnych, spędzonych w rodzinnym ciepełku Świąt Wielkiej Nocy
życzą Bazylia i Natulia.


piątek, 29 marca 2013

Zima, zima, zima...

Eh, ta zimowa pogoda mnie już przytłacza. Nie tak jak powinno być. Pytam po raz kolejny: Co to za Wielkanoc ze śniegiem?!
Prze tą zimę jestem nawet bardziej senna. Na przykład dzisiaj obudziłam się gotowa do tego, aby wziąć sobie laptopka do łóżka i sprawdzić moje ulubione strony w internecie, jak zawsze Było jednak jeszcze wcześnie, więc pomyślałam, że wezmę supermegafajną książkę i kontynuuję jej czytanie. Wzięłam więc ową książkę, przeczytałam jedną stronę... i zasnęłam. Nawet sobie z tego nie zdałam sprawy, tylko potem, jak się obudziłam, to zorientowałam się, że obok mnie leży zamknięta książka, a ja znowu muszę szukać, na której stronie skończyłam. Książka ma 425 stron, więc to szukanie wcale nie jest takie łatwe :p
Tym czasem nadal układamy z Mamą puzzle. Ramka już jest ułożona, nie jest źle ;) Aczkolwiek to układanie jest naprawdę megatrudne, a jak zaczęło się i ułożyło już mniej więcej 200 elementów, to dziwnie byłoby je ponownie spakować do pudełka. Wyzwanie podjęte, musimy więc ułożyć te puzzle do końca.
A poza tym, to nadal przygotowania świąteczne i nudy. Bazylia przyjeżdża, (to trochę lepsza wiadomość) ale dopiero o dwudziestej drugiej, a pewnie wtedy będę już spała, biorąc pod uwagę moją senność.
Świąt jakoś nie czuję, nie wiem jak to będzie ;/

Pozdrawiam, Natulia ;*

czwartek, 28 marca 2013

O pomaganiu, sprzątaniu i gotowaniu.

Święta coraz bliżej! A co za tym idzie, coraz więcej roboty. Przed chwilą miałam okazję pokroić pieczarki do bigosu. Właściwie to jedna z niewielu rzeczy, w jakich mogłam pomóc mamie. Zawsze, kiedy ją pytam "Mamo, mam Ci w czymś pomóc?" to odpowiada "Na razie nie" i temat się zamyka, a ja siedzę i się nudzę. Ogólnie, to mama chyba woli zrobić coś sama, a dwa razy lepiej niż ja. Bo jeśli chodzi np. o sprzątanie czy gotowanie, to radzę sobie kiepsko, szczególnie z tym drugim. Mój poziom umiejętności kulinarnych jest poniżej normy, a moje danie reprezentacyjne to jajecznica. Super, co? Czasami sobie nawet wyobrażam, jak to będzie w moim dorosłym życiu, czy ja będę potrafiła cokolwiek normalnego ugotować? Jeśli nie, to będzie musiał robić to mój mąż, o ile w ogóle kogoś takiego sobie znajdę. Ale na razie nie myślę o żadnym mężu, chłopaku, czy kimkolwiek takim, bo jestem jeszcze za młoda i już! ;)
I nie cierpię sprzątać. Raczej jestem typem bałaganiary, chociaż może głupio to tutaj pisać. Bałagan w pokoju mi rzadko przeszkadza, przechodzę obok niego obojętnie. Tylko jak mama się wkurzy, że jest syf, no to wtedy sprzątam ;) 
Ale pomagam w różnych pracach domowych, jeśli ktoś mnie o to poprosi. Przy okazji mogę uczyć się nowych rzeczy i stawać się trochę bardziej samodzielna :)
Okazało się jednak, że w te Święta nie muszę robić aż tak dużo. Trochę mi żal mamy, kiedy patrzę, jak się krząta po kuchni i jest naprawdę zmęczona, ale wtedy, gdy chcę jej pomóc, to mówi, że nie potrzebuje pomocy. Dziwne, co? 
A Wy? Macie dużo roboty przed Świętami? Pomagacie w przygotowaniach? ;)
Buziaki, Natulia ;*

środa, 27 marca 2013

Upragniony odpoczynek od nauki.

Dzień dobry wszystkim :)  Wczoraj nie pisałam. Cóż, powtarzać się nie będę, że nudno :> Dzisiaj na szczęście był ostatni dzień, w którym trzeba iść do szkoły, teraz pomaganie w domu i Święta wielkanocne. Zawsze jakiś odpoczynek od codziennej nauki. Wracamy do szkoły dopiero w środę + dla nas, laureatów konkursów przedmiotowych jest jeszcze czwartek wolny, kiedy to reszta szóstoklasistów będzie głowiła się nad arkuszem pytań :D Cóż, zasłużyło się ^^
W piątek przyjeżdża Bazylia, już się doczekać nie mogę, bardzo dawno się nie widziałyśmy. Skype (przynajmniej u niej) poszedł "w odstawkę" więc wideorozmowy też nie wykonałyśmy ;) A jest to fajne rozwiązanie, jeśli oczywiście wiecie o czym mówię. No i Bazylia przywiezie ze sobą Nowe Rzeczy, jak ja to nazywam ;) Tym razem będzie to spódniczka i legginsy, no i lustra, aby dopełnić jakoś wystrój mojego pokoju :)
A no nie wiem, co tam jeszcze napisać. Chyba na razie to tyle. Napiszę, jak się będzie coś więcej działo. A więc, do napisania ;*
Natulia :)

poniedziałek, 25 marca 2013

Nudny poniedziałek...

Dzisiaj raczej niezbyt ciekawy dzień. W szkole normalnie, zaczęliśmy dzisiaj dyżury na korytarzu. Fajnie jest rozstawiać pierwszoklasistów pod ścianami i kazać być grzecznemu, ale się nas nie słuchają. Nie mamy wpływu na nich :p
Dostałam 6 z polskiego za napisanie listu, najładniej :) Na religii oglądaliśmy film "Pasja", na matmie nudy, a na angielskim znowu mieliśmy jakąś dziwną głupawkę, heh. Muszę odrobić lekcje. O 17 pędzę na lekcję pianina. Z tego wnioskuję, że wrócę pewnie dosyć późno i nie starczy mi czasu na wiele rzeczy, które mam ochotę zrobić. Na przykład układanie puzzli... Wciągnęło mnie to trochę, przyznam. Wczoraj siedziałam nad tym z mamą 3,5 godziny, a nadal tylko połowa ramki ułożona >,< Spoko.
No nie wiem, coś tam na razie porobię, nudno trochę jest. Bazylia przyjeżdża dopiero w piątek, jednak nie mogę doczekać się czwartku, wtedy chyba nie idziemy do szkoły, ale muszę się upewnić... W każdym razie u nas ruszyły już wielkie przygotowania świąteczne i zapowiada się tydzień ciężkiej roboty.
Do jutra, buziaki ;*
Natulia <3

Lubię poniedziałki!

Ale tylko takie jak dzisiaj. Wprawdzie rano czułam się dość kiepsko i miałam małe problemy zdrowotne, dlatego też nie poszłam do pracy, ale teraz jest już w porządku. Jak tylko poczułam się lepiej to pojechałam na uczelnię, żeby przedłużyć ważność legitymacji, potem ogarnęłam jeszcze kilka spraw w centrum (głównie na poczcie) i pojechałam na Banacha. Lubię ten bazarek. Poza ubraniami są tam zawsze świeże owoce i warzywa, ciastka, słodkości. Dziś, poza koszulą w kartkę dorwałam tam dwie piękne czerwone papryki i natkę pietruszki. Wszystko aromatyczne i pachnące.

Potem zajrzałam jeszcze do Biedry, bo w lodówce pustki. Kupiłam m.in. mięso mielone i ryż, a to oznacza, ze zrobię faszerowane papryczki na obiad. Mmm, same pyszności. :)
Jak wróciłam to zrobiłam pranie, poodkurzałam, poukładałam ubrania w szafce. Teraz wpuszczam do pokoju pierwszy ciepły wiaterek i promienie słońca. W Warszawie wiosna.

Dacie wiarę? :)

niedziela, 24 marca 2013

O wszystkim.

Sobota była naprawdę fajna, mimo straszliwego mrozu. Odwiedziny najlepszych kumpeli z liceum pozytywnie mnie naładowały i przypomniały nam stare czasy liceum, kiedy spotykałyśmy się u mnie na stancji, robiłyśmy nocki, oglądałyśmy filmy, piłyśmy Redd'sy i gadałyśmy, gadałyśmy i gadałyśmy. Wczoraj wprawdzie ani nie piłyśmy nic poza sokiem i herbatką, ani nie oglądałyśmy filmów, ale rozmawiałyśmy dużo, obżerałyśmy się słodyczami i byłyśmy na lodowisku. I chyba właśnie od tego lodowiska boli mnie kolano, mięśnie w łydkach, i mam katar i kaszel. Przeziębienie?

Sobota zleciała błyskawicznie, a dziś odpoczywam i leniuchuję. Poszłam tylko do Kościoła, a potem wbiłam się pod kocyk i leżę tak sobie aż do teraz.

Musze wreszcie wybrać się na uczelnię po naklejkę przedłużającą ważność legitymacji. Został mi tydzień na ogarnięcie tego.
I muszę pojechać na pocztę.
I kupić jeansy, bo dziś ledwo się zmieściłam w czarne rurki. Albo się sprały, albo przytyłam.
I posprzątać przed Świętami.

I nic mi się nie chce. Nic oprócz wiosny.

Niedziela Palmowa

Hej :) Tak na szybko ta notka, bo zaraz obiad :D Dopiero wróciliśmy z kościoła, była specjalna Msza Św. z okazji Niedzieli Palmowej. Nasza palma chyba była największa! Co chwila tylko jacyś 'paparazzi' do nas podbiegali, żeby zrobić zdjęcia nam i naszej palmie ;) Nie wiem, czy już Wam mówiłam, ale w naszym mieście jest organizowany konkurs na najpiękniejszą palmę wielkanocną i co roku bierzemy w nim udział. Moja palma zajęła drugie miejsce i dostałam w nagrodę pendrive 8GB. A nasza 4-metrowa palma rodzinna zdobyła nagrodę specjalną, czyli taką najlepszą i otrzymaliśmy książkę o ks. Jerzym Popiełuszko i puzzle 3000 elementów! Oj, będzie co układać :D
No, na razie tylko tyle, może jutro coś tam ciekawszego napiszę ;))
Pozdrawiam, Natulia ;*

sobota, 23 marca 2013

Mój pokój :)

Hej, hej! :* Dziś u nas dzień porządków, a więc zrobiłam u siebie w pokoju porządek (no chociaż częściowo) dlatego też, aby pokazać Wam choć cząstkę mojego pokoju. Skoro już tak się wzięliśmy za sprzątanie, to wywaliłyśmy z mamą starą wersalkę i jej miejsce zastąpiłyśmy nowiutką kanapą :) Wyniosłyśmy też z pokoju czerwony, niepasujący fotel oraz zamieniłyśmy czerwony dywan na zielony (również niepasujący, ale już trochę bardziej ;) Oczywiście i tak ten pokój ma tak nie wyglądać, bo planujemy kupić jakiś normalny, fioletowy dywanik, Bazylia przywiezie lustra z IKEI, kupimy fajną półeczkę, lampę. Wszystko się zrobi, ale w swoim czasie. I właśnie, jak był już jako taki porządek, to cyknęłam parę fot, żebyście zobaczyli, jak mój kącik wygląda ;* Nie robiłam zdjęć biurka, bo był troszkę bałagan, a szkoda, bo nad biurkiem, jest nasze piękne malowidło, którego z pośpiechu zapomniałam uwiecznić. No i nie robiłam zdjęć regału, ale i tak większość pokoju zobaczycie :) To zaczynamy:


Widok od wejścia. Trochę brzydkie ujęcie, ale już trudno ;)

Okno z fioletowymi makaronami :D

I w końcu mój ulubiony mebel <3 To coś w panterkę to tylko kocyk, nie materiał, który pokrywa kanapę :)


Kanapa w przybliżeniu :)


I co sądzicie? :) Ja chciałabym, żeby ten pokój wyglądał trochę inaczej. Trzeba tu jeszcze trochę rzeczy pozmieniać, ale jak już pisałam, przyjdzie na to czas :)

Pozdrawiam, Natulia ♥








piątek, 22 marca 2013

Szalony dzień w szkole.

No hej, drodzy Czytelnicy ;) Ale to było szalone przedpołudnie! Odbyło się podsumowanie tegorocznych "Talentów..." o których pisałam kilka notek wcześniej. Pewnie już wiecie, w jakich konkursach brałam udział, ale o jednym na pewno nie wiecie! To pokaz mody ekologicznej, czyli stworzenie stroju z papieru,gazet czy folii i zaprezentowanie go przed widownią. Zrobiłam z mamą sukienkę całą z gazet, do tego opaskę na włosy również z gazet i torebkę też z gazety :) I jakimś niespodziewanym trafem zajęłam I miejsce! Byłam zaskoczona, ale bardzo zadowolona :) Musiałam opowiedzieć kilka słów o mojej książce, która zajęła I miejsce w konkursie "Mam talent" i odbierałam nagrodę za konkurs plastyczny, który również wygrałam :D A potem był taki szok, bo pan dyrektor, pan od muzyki i pan od polskiego, stworzyli na potrzeby tego dnia zespół muzyczny i zechcieli zagrać nam kilka piosenek. Pan od muzyki - wiedzieliśmy, że potrafi grać na pianinie i śpiewać, tak samo o panu dyrektorze wiedzieliśmy, że ma talent do gitary, ale pan od polskiego, który pracuje w szkole na dodatek dopiero od półrocza?! Po nim się nie spodziewał nikt, że potrafi grać na perkusji i jeszcze śpiewać! Niezłe show było, niektóre dziewczyny udały się nawet po autografy :D Faajnie było, mam nagraną na aparat piosenkę "Ostatnia nocka" w wykonaniu naszego grona pedagogicznego, ale nie mogę tutaj raczej upublicznić tego :C Aha,  nauczyciele przedstawili nam jeszcze skecz "Rzepka". To też było śmieszne :) Pani od historii była "jędrną i krzepką" Rzepką, pan dyrektor dziadkiem, a pani od religii, której nawet nie poznaliśmy, babcią :) A uczniowie grali pozostałe role tj. wnuczka, kota, psa, kurki, żabki itd. :)

Dopiero niedawno wróciłam do domu, z całą torbą nagród :) Głodna jestem niesamowicie, ale pewnie niedługo obiad będzie. Po południu idę z rodzicami na drogę krzyżową ulicami miasta. To już ostatnia w Wielkim Poście.
No, na razie będę odpoczywać, należy mi się! :P

Zdrowia :)
Natulia ;*

czwartek, 21 marca 2013

To już czwartek?

No właśnie?! Nawet nie wiem kiedy ten tydzień tak się zagalopował. Czas pędzi jak szalony. I podobno jest już wiosna...

Byłam dziś z bliźniakami na takich fajnych zajęciach dla dzieci. O rany, co one tam robiły. Taplały się w mące ziemniaczanej, a potem zaczęły ją po prostu zjadać, cmokając przy tym rozkosznie i wydając dźwięki aprobaty typu: mmmm. Są niemożliwe! :) Po skończonej zabawie wyglądały jakby wyszły prosto z młyna, ale podobno umorusane dzieci to szczęśliwe dzieci :) Ja też nie wyszłam z tego bez uszczerbków na ubraniach. Granatowe jeansy po powrocie do domu poszły prosto do prania. :)

A wczoraj byłam w żłobku, w którym pracowała kilka miesięcy temu. Ach, dzieciaki urosły, pozmieniały się, niektórych naprawdę nie poznałam. Te młodsze dzieci też mnie nie pamiętały, natomiast starszaki, szczególnie Hania od razu zaczęła się przytulać i gadać: ciocia, a ja Ci pokażę coś, ciocia, zobacz, ciocia, ciocia, ciocia... :) Oj, strasznie tęskniłam za tymi brzdącami. Poza tym niektórzy rodzice, którzy przyszli właśnie po swoje dzieci, zaczęli wypytywać mnie, czy wracam do żłobka, co u mnie słychać, itp. To naprawdę było miłe.

Teraz siedzę sobie pod kołderką, ale za chwilę idę spać, bo boli mnie kręgosłup.
Szykuje się fajny weekend, być może lodowisko na zakończenie zimy.

Jeśli już mowa o zakończeniu zimy, to ja oficjalnie się z nią żegnam. 
Baju baj!

Trochę o Wielkanocy ;)

Cześć kochani! :) Zapowiada się chyba dobry dzień, lepszy niż wczorajszy :p Zdjęć kanapy ni ma i dzisiaj nie będzie, bo nadal stoi na środku pokoju, tak kochani, leniwimy się <3 Leżę sobie właśnie na nowym meblu i jest mi wygodnie, jak nigdy. Chyba siłą będzie mnie trzeba stąd ściągnąć :p

Za kilka dni Niedziela Palmowa. Robiliście palmy? My zrobiliśmy, to nasza rodzinna tradycja, którą zachowujemy kilka lat :) Nasza tegoroczna palma ma aż 4 metry! W konkursie na najładniejszą palmę wielkanocną zajęła nagrodę specjalną! :D Lubię Niedzielę Palmową, to taki wesoły, kolorowy dzień ;)) Potem już Wielki Tydzień i zapewne mnóstwo roboty w domu, muszę się na to przygotować ;) W Wielkim Tygodniu chyba już przyjeżdża Bazylia, cieszę się, bo dawno jej nie widziałam :* No a później jest Wielkanoc. Lubię takie rodzinne święta, szkoda, że są tylko dwa razy do roku, bo jest fajna atmosfera i zawsze jakoś tak inaczej w domu ;) Wszyscy są mili dla siebie i grzeczni, jakoś tak już jest :) Ale najważniejszy jest chyba sens religijny takiego święta, jak na przykład Wielkanoc. Nasza rodzina w taki dzień idzie do kościoła na Mszę Św.
A jak u Was wyglądają Święta Wielkanocne i przygotowania do nich? Napiszcie w komentarzu :)

Pozdrawiam ;*
Natulia ♥

środa, 20 marca 2013

Nowości.

Hej, hej! ;) Znów miałam problemy z internetem, ale już wszystko ok ;) Mam jeszcze lekcje do odrabiania, a potem idę na zajęcia. Właśnie przyszła nowa kanapa do mojego pokoju ^^ Jest piękna, fioletowa, a właściwie jagodowa. Zdjęcia jutro, jak już będzie stała na swoim miejscu :)

Pozdrawiam,
Natulia ;*

wtorek, 19 marca 2013

Kłopoty z internetem i Mateusz :D

Informuję, że miałam problemy z internetem. Na początku myśleliśmy, że to jakaś awaria w Orange, ale niestety nie. Nie bardzo wiedzieliśmy co robić, zawołaliśmy więc naszego sąsiada, który trochę się zna na tym. I przybył na pomoc wraz ze swoim synkiem. Kiedy naprawiał internet, ja z mamą rysowałyśmy na kartce z trzyletnim Mateuszem ;) Przy okazji poćwiczyłam sobie rysowanie krówek, koników, świnek, kogutów, samochodów, motorów, Azorków i Pucków. Ale było fajnie ;)) Dzisiaj rano problemy z internetem powróciły i znów musieliśmy poprosić na pomoc sąsiada, który znów przyszedł z Mateuszem. Tym razem sama musiałam zorganizować mu czas, bo wszyscy inni byli zajęci. Na pytanie mojego wujka, czy Mateusz chciałby mieć taką żonę jak ja, odpowiadał, że tak i że niedługo ślub. Spoko, nie wiedziałam :D  Na szczęście internet już naprawiony i miejmy nadzieję, że się na razie nie popsuje. W każdym razie cieszę się, że ludzie z naszego otoczenia, są nam chętni do pomocy, bo to miło z ich strony ;)

Taka tam notka, po prostu to co się dzieje. Jeśli nie będę pisała kilka dni, to znaczy, że znów mamy jakieś problemy z internetem. Oby nie.

Pozdrawiam, Natulia ;*

poniedziałek, 18 marca 2013

Weekend, weekend i całe szczeście, że już się skończył.

Ciężki weekend, szczególnie niedziela. Od 8.00 do 19.30 na uczelni. A egzamin z meto - masakra. Wróciłam taka padnięta, że jak położyłam się na łóżku to już mi się nie chciało wstawać.
Dziś na szczęście do pracy na 11.00, więc choć trochę dłużej mogłam poleniuchować i nie zrywać się tak wcześnie.

I wreszcie mam dwa po kolei wolne weekendy! :) Już się cieszę. W sobotę wpada do stolicy Asia; nie widziałyśmy się pół roku! W niedzielę pewnie będę odpoczywać, a jak będzie ładna pogoda to może wybiorę się na starówkę, albo chociaż połażę gdziekolwiek po Warszawie.
A za dwa tygodnie już Święta Wielkanocne. O tak, tak.  
Chcę do domu, do domu, do domu.

Natulia, pamiętasz Zakopane? Fajnie było :)

niedziela, 17 marca 2013

Kurczak.

Wielkanoc się zbliża, kochani ;) Z tej okazji narysowałam dla Was kurczaka wielkanocnego na tablecie. Nagrywałam też film, jak go rysuję, ale oczywiście u mnie zawsze musi się coś zepsuć, więc mam tylko kawałek, jak nogi maluję, a i tak nie da się tutaj wstawić, bo jakiś zły format i w ogóle ;/ W każdym razie obrazek oglądajcie i piszcie, co sądzicie :D


Dzisiaj tak krótko, jutro będzie się więcej działo, to i dłuższa notka będzie ;)
Pozdrawiam wszystkich ;*
Natulia ♥

sobota, 16 marca 2013

O Bazylii ♥

Chciałabym opowiedzieć Wam w tej notce o mojej Siostrze, bo jeszcze niewiele o niej jest na tym blogu napisane, więc niech chociaż jedna moja notka będzie jej poświęcona.
Bazylia to moja starsza o 7 lat siostra. Była jeszcze całkiem mała, kiedy ja się urodziłam, ale już wtedy potrafiła się mną opiekować. Bazylia w tamtym roku zdała maturę, a teraz studiuje psychologię kliniczną i mieszka w wynajętym mieszkanku w Warszawie. Pracuje jako opiekunka 9-miesięcznych bliźniaków: P. i J.
Uwielbiam, kiedy siostra przyjeżdża do domu, wtedy nie można się nudzić! Razem gotujemy, szczególnie często zapiekankę makaronową z serem ;) Chodzimy też na zakupy i robimy mnóstwo innych rzeczy. Podobnie jest, kiedy ja przyjeżdżam do Warszawy. Tylko, że ja mieszkam w małym mieście, a w Warszawie, to logiczne, jest więcej do roboty ;) Najfajniejsze co robiłam, kiedy byłam u Bazylii w odwiedziny, to jazda na łyżwach. Bardzo, bardzo mi się podobało <3
Często mamy z Bazylii głupawkę, czasami przed snem nie możemy się po prostu opanować i tylko się śmiejemy, a czasem najgorsze ataki śmiechu nachodzą nas w kościele. Wtedy jest o tyle gorzej, że ludzie się na nas patrzą :p
Wspólną pasją moją i Bazylii jest muzyka. Kiedy przyjeżdża, mam większą ochotę na grę na pianinie, czym wprost uszczęśliwiam rodziców <3 W każdym razie siadamy wtedy z Bazylią przy pianinie i komponujemy! Lubimy też razem śpiewać.
Zawsze mogę prosić o pomoc moją siostrę. Wiem, że kiedy coś jej powiem, to nie nakabluje mamie, ale zachowa to w tajemnicy. Pomaga mi też w lekcjach i wspiera mnie we wszystkim, co robię. Bazylia jest cudowną, kochaną osobą, kimś więcej niż zwyczajną siostrą. Kocham ją bardzo i nie wyobrażam sobie życia bez niej, na pewno byłoby nudne. Obym wyrosła na kogoś takiego jak ona <3

Kolaż z naszych zdjęć ;)


Pozdrawiam wszystkich ;*
N. ♥

Dalej chorobowo.

Bleh, już myślałam, że jest jakaś poprawa, a tu znowu mnie łapnął kaszel ;/ Boże, ależ ta grypa jest paskudna! W domku sobie jeszcze do środy posiedzę, nie poleżę, bo jak leżę, to mam jeszcze gorszy katar i kaszel. Sama już nie wiem, jak się leczyć, nie mam siły na nic :c

Moi rodzice kupili nową lodówkę i kuchenkę! Suuper! Będę mogła zdobyć kolejne osiągnięcia w dziedzinie kulinarnej, bo nie wiem czy wiecie, ale nie potrafię prawie nic ugotować/usmażyć/upiec :D
Przed chwilą zajrzałam do kuchni, mama przygotowuje miejsce na nową kuchenkę, która obecnie stoi w korytarzu. Pewnie jakiś sernik się dzisiaj szykuje, a może nawet i pizza! :p

Tak mi się nudzi strasznie, ale to chyba nie nowość ;p Bardzo chciałabym się z kimś spotkać, albo cokolwiek fajnego porobić, ale jestem skazana na leżenie i ślęczenie przed laptopem (już nawet to robi się nudne!). Mogłabym w sumie porysować coś na tablecie graficznym, bo można fajne 'dzieła' stworzyć, ale jak tu rysować, kiedy nie ma weny twórczej? Zazwyczaj po południu jest coś ciekawego w  telewizji, więc może to mnie jeszcze uratuje...

I tradycyjnie, zdjęcie na koniec:

Stare jak nie wiem co, ale nie znalazłam nic bardziej sensownego ;))

Pozdrawiam ;**
Natulia ♥

Sobotowo.

Korzystając z wolnej połowy soboty wybrałam się do IKEI. Kupiłam obiecane Natalce lustra do pokoju (który nota bene ostatnio odświeżamy), a sobie wiosenną pościel w zielone paski i poduszkę dla śpiących na brzuchu. Wreszcie!

Przytaszczyłam do mieszkania wielką ikejową torbę (te lustra były naprawdę cieżkie) i wzięłam się za sprzątanie. Wrzuciłam pranie do pralki, wywietrzyłam pokój, w międzyczasie odgrzałam pierożki z mięsem na obiad. Zaraz biorę się za naukę do jutrzejszego egzaminu.

Przerzucając jakieś pliki w laptopie znalazłam zdjęcia z wyjazdu do Włoch, we wrześniu 2011 roku. Ach, cudowna wycieczka, słońce, ciepełko, widoki... Bajka!

 Ach, te góry!

Alpy

Uroki Wenecji

 Bazylika Św. Piotra

Monte Cassino

Wenecja

 Most Św. Anioła

Widoki z Monte Cassino

Fontanna Di Trevi

Krzywa wieża w Pizie

Koloseum

piątek, 15 marca 2013

Weekend.

O tak, weekend.
Tydzień minął niesamowicie szybko. Na szczęście w pracy wszystko w porządku, bliźniaki zdrowe, coraz szybsze, gadatliwe, aż nie nadążam za nimi. Małe potwory zjadają wszystko, co spotkają na swojej drodze. Próbują wstawać przy regałach, szafkach, pufach i zaliczają gleby kilkanaście razy dziennie. Och, mogłyby już nauczyć się chodzić. :)

Weekend niestety na uczelni.

I egzamin z metodologii.

Strasznie tęsknię za takim zielonym widokiem z okna.

Wiosno, szybciej.
Kupiłam już nawet rubinową kurtkę na wiosenne deszcze.
I mailowe rurki.
I cyjanową bluzę z kapturem.


Wiosno!

Grypa, zwycięstwo i trochę o szkole.

Hej! Dzisiaj czuję się trochę lepiej. Mam grypę, tak na marginesie. Gorączka minęła, ale jest katar i kaszel. Wciąż leżę w łóżku pod kocem. Włączyłam sobie właśnie laptopa, żeby notkę napisać.

Muszę pochwalić się moim małym zwycięstwem. Wczoraj odbył się konkurs "Mam talent!" w mojej szkole. Teraz mogę Wam już ujawnić, co przygotowałam. Jest to książka pt. "Gaja", którą sama napisałam i zilustrowałam! Książka opowiada o dziewczynce, która ma dość oryginalne imię i dziwną urodę. Szuka przyjaźni, choć nie jest to takie proste. W końcu poznaje dwie osoby, które zmieniają jej życie na lepsze ;) Nie będę książki tutaj pokazywać, bo nie chcę, abyście udostępniali ją dalej.
Wczoraj w szkole mnie nie było, wiadomo - gorączka 38 stopni... Bałam się, czy moja książka i całe przygotowanie do konkursu nie pójdzie na marne :( Mama zadzwoniła do mojej pani wychowawczyni. Pani powiedziała, że ktoś moją książkę zaprezentuje i na pewno nie będę poszkodowana. Po południu weszłam na stronę internetową mojej szkoły i wiecie co przeczytałam? Że zdobyłam I miejsce! Super, co? :D
Poniżej pokażę Wam jedną ilustrację z książki, żeby nie było, że nie powiedziałam zupełnie nic ;*

Główna bohaterka ;)

Dzisiaj ma być konkurs piosenki, w którym niestety nie wystartuję z powody choroby. Trudno, niech i inni mają szansę na wygraną ;) Tak w ogóle to nie wiadomo zupełnie, kiedy pójdę do szkoły. W poniedziałek laureaci konkursów przedmiotowych (czyli też ja) mają jechać do innego miasta po odbiór takich świadectw, które pozwalają na niepisanie sprawdzianu szóstoklasisty i automatycznie dostaje się wtedy 40/40 pkt. Być może już słyszeliście o takich konkursach. Trzeba przejść wszystkie etapy, a jeśli zdobędzie się wymaganą ilość punktów w etapie finałowym (wojewódzkim), uzyskuje się tytuł laureata i nie trzeba pisać sprawdzianu szóstoklasisty. Trzeba mieć naprawdę dużą wiedzę, aby zostać laureatem. Mnie się udało! Z plastyki i z polskiego. Byłam też w finale z matematyki, ale chyba tylko przez przypadek, bo matmy nie ogarniam :>  W tym roku kończę podstawówkę i bardzo chciałabym zostać prymusem szkoły. Na półrocze miałam średnią ocen 5.4, a na koniec zeszłego roku 5.6 i byłam najlepsza wśród piątoklasistów :) Po szkole podstawowej wybieram się do gimnazjum plastycznego, które powstało całkiem niedawno. Co roku jest bardzo duży nabór, ale i tak zostaje utworzona tylko jedna duża klasa, licząca około 30 osób. Z tego co wiem, z mojego rocznika do gimnazjum plastycznego idzie niedużo osób, więc nie wiadomo, czy klasa zostanie utworzona. W każdym razie jest ze mną Ola, więc jeśli nawet nie utworzonoby klasy to i tak będziemy trzymać się razem ;* To naprawdę fajna przyjaciółka :)

Dobra, dzisiaj trochę się rozpisałam :D Bardzo proszę o komentarze, jakiekolwiek, to naprawdę pomaga i mobilizuje do dalszego prowadzenia bloga :)

Miłego dnia wszystkim ;)
Natulia ;*

czwartek, 14 marca 2013

Nadal chora...

Jest gorzej. Powiem tylko tyle. Wczoraj leżałam całe popołudnie w łóżku przed telewizorem, a jeśli z niego wstałam, to tak jakbym się miała zaraz przewrócić. Robiło mi się raz gorąco, raz zimno. Potem mama zmierzyła mi gorączkę: 38,8. Oczywiście nie idę dziś do szkoły. Obym poczuła się lepiej.


Pozdrawiam, Natulia ;*

środa, 13 marca 2013

Wspomnienie z wakacji i inne takie ;)

Cześć. Może piszę trochę zbyt często, ale dzisiaj nie jestem w szkole i naprawdę nie mam nic do roboty. Dobra, mam do zrobienia plakat na historię, ale komu chciałoby się to robić? ;) No, idę do gimnazjum plastycznego, więc powinno mi się chcieć, ale wolę sobie... odpoczywać :D

Cóż, byłam dzisiaj u pani doktor, na szczęście nie mam zapalenia oskrzeli czy płuc, tylko zwykłe przeziębienie. Dzisiaj czuję się dużo lepiej niż wczoraj, mam nadzieję, że w ciągu kilku dni mi przejdzie  ta choroba. Jutro już muszę iść do szkoły :(

 Pozdrawiam serdecznie.
Natulia ;*

Choroba :c

Dzień dobry! To znaczy dla mnie nie bardzo dobry. Wczoraj zaczęłam strasznie kaszleć, dusić się. Mama dała mi garść różnych tabletek, maści, syropów. Dzisiaj nie idę do szkoły, ale do lekarza. To trochę fajnie, bo nie muszę być na kartkówce z historii. Ale sama choroba nie jest fajna, niestety :c Tak więc dzisiaj muszę odpoczywać i jakoś leczyć ten kaszel, bo tata mówi, że to coś z oskrzelami, a w piątek konkurs piosenki... Raczej nie mogę wystąpić z chorymi oskrzelami czy czymś tam jeszcze...
Na  razie tyle, może po południu coś napiszę :>

wrzesień, Warszawa, przed wyjazdem do domu :)


Dużo zdrowia :D
Natulia ;*

wtorek, 12 marca 2013

10 lat temu...



Skoro Bazylia dała zdjęcie z dzieciństwa, to i ja wstawiam, a co! :D



Trzymajcie się, do napisania ;*
Natulia <3

P.S. Jeśli ktokolwiek tego bloga czyta, to nie bójcie się zostawiać komentarzy ;) A jak podacie jeszcze adres swojego bloga, to z pewnością go odwiedzę, a może nawet dodam do mojej listy ulubionych blogów, kto wie? :))

poniedziałek, 11 marca 2013

12,5 roku temu...


Uwielbiam te zdjęcie! :)

Talenty, talenty...

Cześć ;) Dzisiaj jakoś nie bardzo mam ochotę na pisanie, ale już trudno ;) W szkole było w porządku.Odbył się konkurs "Super Głowa", w którym zajęłam III miejsce. Potem zgłosiłam się na konkurs "Mam talent!" i na konkurs piosenki. Później była matematyka, pisaliśmy sprawdzian, myślę, że poszło mi dobrze :) Otrzymaliśmy też nasze ostatnie kartkówki - dostałam 6- ! :) Kiedy wróciłam do domu, zjadłam obiad i odrobiłam lekcje. Teraz oglądam z mamą "Trudne sprawy" :p Mam trochę czasu wolnego, potem muszę iść na lekcję pianina. Wieczorem mam konferencję na Skype z Olą i Jagodą :) Jutro napiszę może trochę więcej, o ile wydarzy się coś ciekawego :)

Na stadionie Legii ;)

Pozdrawiam, miłego popołudnia :)
Natulia ;*

niedziela, 10 marca 2013

Nudyy :c

Hej. Bazylia, widzę, coś napisała to i ja skrobnę posta ;) Ogólnie to trochę mi się nudzi, nie ma za bardzo co robić, od rana siedzę przy laptopie. Ruszyłam się z domu tylko do kościoła. Zimno na dworze. Taka już ładna pogoda była, a teraz znowu zima :c Mam nadzieję, że wkrótce się ociepli i będę mogła już śmigać w adidasach, zamiast w kozakach ;) Teraz czekam na obiad - mają być kotlety mielone i warzywka z patelni, z kuchni już pachnie, zgłodniałam. Chyba jednak jeszcze coś przekąszę ;)



Zdjęcia z naszego ogrodu. Tak wbrew tej okropnej pogodzie :)

A jutro znów do szkoły... Czemu weekendy są takie krótkie?

Miłego popołudnia, kochani.
Wasza Natulia <3


Wiosno?

Zimno.

Zimno.

Zimno.

Siedzę otulona kocykiem i raczę się ciepłą herbatką.
Chcę wiosny, słońca, pogodnych dni...

Wiosno?


Bazylia.

sobota, 9 marca 2013

I need some sleep.

W Warszawie zawsze się wyśpię. No przecież, ja śpioch mogłabym przespać cały dzień, ale w domu nigdy mi się nie udaje. Natulia wstaje bardzo wcześnie, więc automatycznie budzę się i ja, i nie potrafię już zasnąć. A potem chodzę taka półmartwa i niewyspana :D

Wczoraj, kiedy już wróciłam do Warszawy i zanim ogarnęłam się, rozpakowałam, obejrzałam jeszcze Barwy szczęścia i rodzinkę.pl, to było już naprawdę późno. Poszłam jeszcze się wykąpać i było już kilkanaście minut po 22.00. Tak, jak szybko się położyłam, tak też szybko zasnęłam. W domu zawsze się wiercę, kręcę, przewracam z boku na bok i zanim złapię fazę REM, to mija dobra godzina. A tu? Zupełnie inaczej. To chyba kwestia tego, ze zdecydowanie więcej czasu spędzam teraz w stolicy i przyzwyczaiłam się już do mojego łóżka w wynajmowanym mieszkaniu. Po prostu je lubię.

Obudziłam się o 7.38. O nie, to za wcześnie, pomyślałam i przekręciłam się na drugi bok i szczelnie owinęłam kołderką. Myślałam, że poleżę jeszcze maksymalnie pół godziny i wstanę, ale oczywiście przysnęłam trochę dłużej i obudziłam się o 9.15. :)

W dzień też lubię spać. Choć teraz, kiedy pracuję i wracam do domu po 17.00 to już nie opłaca się kłaść spać na godzinkę, bo zaraz jest wieczór. Za to kiedy muszę się uczyć, na przykład tak jak dziś, to prześpię się na pewno. Po prostu I need some sleep...


Bazylia <3

Kolejny dzień z blogiem :)

Tak jak w tytule - kolejny dzień pisania bloga i moja druga notka.Bazylia powiedziała, żebym pisała codziennie albo co drugi dzień, więc piszę, choć na razie niewiele ludzi czyta moje wpisy. Nie no, okej, jest kilka osób, sprawdziłam w statystykach - nawet z innych krajów! Jednak to dopiero początek, nie powinnam się na nic nastawiać ;)
Wczorajszy dzień był w porządku. Z racji tego, że święto kobiet, dostałyśmy od chłopaków z klasy po lizaku. No, zawsze coś, tym bardziej, że ich jest w klasie tylko czterech, a nas, dziewczyn szesnaście :p Kiedy przyszłam do domu, dostałam też od taty czekoladki! Jeszcze mi kilka zostało :D Później moja siostra wyjechała do Warszawy na studia. Wraca do nas dopiero na święta Wielkanocne :( Wieczór spędziłam przy laptopie. Umówiłam się z wcześniej wspomnianą Olą i Jagodą (przyjaciółką, którą poznałam przez internet) na konferencję przez Skype. Pisałyśmy 3 godziny, choć to nie miało tyle trwać :) Później obejrzałam  jeden odcinek "Rodzinki.pl" i poszłam spać. Dzisiejszy dzień jest taki normalny. Rano odrobiłam lekcje, przeglądałam moje ulubione blogi, później ćwiczyłam piosenkę na konkurs, który odbędzie się 15 marca. A właśnie! Nie wspominałam nic o konkursach! Otóż w naszej szkole co roku w marcu odbywa się cykl konkursów "Talenty, talenty...". Konkursy są różne: piosenki, recytatorski, plastyczny itp. Biorę w nich udział od "zerówki" i często zajmuję jakieś miejsca :) W tym roku biorę udział w konkursie plastycznym na który już oddałam pracę, w konkursie piosenki, w "Super Głowie" (to taki quiz), a także w konkursie "Mam talent!". Co przygotowałam na "Mam talent!" dowiecie się za kilka dni, na razie to tajemnica :* Cały finał konkursów odbywa się w pierwszy dzień wiosny, wtedy nie ma lekcji, tylko taka jakby gala laureatów. Niektórzy nie przepadają za tym dniem, ale mi się całkiem podoba, gdyby nie to, że trzeba występować przed całą szkołą :p
Poza tym, teraz, kiedy to piszę, nie dzieje się nic ciekawego. Ola pisze coś do mnie na Skype, mama gotuje obiad i podśpiewuje sobie w kuchni, a ja nie mogę doczekać się popołudnia, ponieważ wtedy idę do Marty i Uli - moich koleżanek :) Przynajmniej nie będę się nudzić :D
Na dzisiaj tyle, kochani. Do napisania :*
Natulia ♥

piątek, 8 marca 2013

Kolejny raz zaczynam ;)

Początki są najtrudniejsze - tak pisałam już w moim poprzednim blogu, który prowadziłam rok temu. Dziś będzie mój kolejny początek w blogowaniu. Jakoś tak mi przyszło do głowy, kiedy wspominałam zeszłoroczne wakacyjne wyjazdy opisane w moim starym blogu, czy nie miło byłoby założyć nowego bloga i znów pisać? :) I jednak tak - mój pomysł został prawie zrealizowany. Przepraszam, pomysł jest też mojej siostry, ale... o niej napiszę innym razem ;)
No cóż, inspiracją dla mojego poprzedniego bloga były blogi, które czytałam i nadal czytam. Nie będę tutaj wszystkich wymieniać, ale pierwszym takim była historia Laurki z klątwą Ondyny i chorobą Hirszprunga. Drugi blog który przeczytałam jednym tchem to NaszeM&M, czyli Michalinka i Michałek :) Potem natrafiłam na Tosinkowo. Te blogi były inspiracją dla mnie, by powstał mój poprzedni blog. Z kolei mój poprzedni blog spowodował, że powstał TEN blog. Nie wiem, czy będę go prowadziła długo, bo sami wiecie jak to jest - człowiek ma czasami taki słomiany zapał, ale oby tym razem tak nie było, bo już niedługo ma się wydarzyć sporo ciekawych rzeczy :)
Dobra, lepiej powiem coś o sobie :p Na blogu będę używać pseudonimu Natulia. Mam prawie 13 lat, w tym roku kończę podstawówkę oraz szkołę muzyczną I stopnia. Tak, gram na pianinie ;) Lubię też śpiewać i rysować, ale o moich pasjach napiszę kiedy indziej :) Mam siostrę, która będzie podpisyważ się tu jako Bazylia, i która studiuje w Warszawie :) Posiadam również 5 kotów, a za kilka miesięcy chyba trochę więcej :p Mam przyjaciółkę Olę, która jest też moją kuzynką i niedługo będzie miała siostrzeńca Bartusia (będzie się działo!). Hmm... mogłabym o sobie dużo pisać, i tak pewnie wielu rzeczy zapomniałam, więc jeśli macie jakieś pytania dotyczące mnie, to pytajcie w komentarzach :p
Uhm, tak, już zapomniałam xd Moje zdjęcia przecież! :D No taak, ostatnio sobie zdjęć nie robiłam, więc wstawię takie jeszcze z wakacji:





Na dzisiaj chyba tyle. Pozdrawiam wszystkich ;*
Natulia ♥