Cieszyłam się na świąteczne jedzonko, ale niestety w sobotę wieczorem zaczął boleć mnie brzuch. Oho, pomyślałam, powtórka z rozrywki? Rok temu było tak samo: w Wielką Sobotę miałam spore problemy z żołądkiem. Nie myliłam się. Wymiotowałam od godziny 18.00 do 1.00 w nocy. Dziś na szczęście jest już dobrze, ale nie poszłam jeszcze do Kościoła, a na śniadanie zjadłam... kisiel i dwa plasterki gotowanego schabu. Ach, nie pojadłam za dużo.
A teraz siedzimy sobie z Natulią, słuchamy piosenek i wszystkiego, co nam wpadnie w ucho, m.in. Klik z reklamy Gerbera. :D Niestety jutro wracam już do Warszawy, a we wtorek idę do pracy. Szkoda, że Święta są takie krótkie. Na szczęście Natulia przyjeżdża do mnie w połowie kwietnia na weekend, więc spędzimy trochę więcej czasu razem. Już czekam na to. :)
Buziaki :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz