czwartek, 21 marca 2013

To już czwartek?

No właśnie?! Nawet nie wiem kiedy ten tydzień tak się zagalopował. Czas pędzi jak szalony. I podobno jest już wiosna...

Byłam dziś z bliźniakami na takich fajnych zajęciach dla dzieci. O rany, co one tam robiły. Taplały się w mące ziemniaczanej, a potem zaczęły ją po prostu zjadać, cmokając przy tym rozkosznie i wydając dźwięki aprobaty typu: mmmm. Są niemożliwe! :) Po skończonej zabawie wyglądały jakby wyszły prosto z młyna, ale podobno umorusane dzieci to szczęśliwe dzieci :) Ja też nie wyszłam z tego bez uszczerbków na ubraniach. Granatowe jeansy po powrocie do domu poszły prosto do prania. :)

A wczoraj byłam w żłobku, w którym pracowała kilka miesięcy temu. Ach, dzieciaki urosły, pozmieniały się, niektórych naprawdę nie poznałam. Te młodsze dzieci też mnie nie pamiętały, natomiast starszaki, szczególnie Hania od razu zaczęła się przytulać i gadać: ciocia, a ja Ci pokażę coś, ciocia, zobacz, ciocia, ciocia, ciocia... :) Oj, strasznie tęskniłam za tymi brzdącami. Poza tym niektórzy rodzice, którzy przyszli właśnie po swoje dzieci, zaczęli wypytywać mnie, czy wracam do żłobka, co u mnie słychać, itp. To naprawdę było miłe.

Teraz siedzę sobie pod kołderką, ale za chwilę idę spać, bo boli mnie kręgosłup.
Szykuje się fajny weekend, być może lodowisko na zakończenie zimy.

Jeśli już mowa o zakończeniu zimy, to ja oficjalnie się z nią żegnam. 
Baju baj!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz