poniedziałek, 25 marca 2013

Lubię poniedziałki!

Ale tylko takie jak dzisiaj. Wprawdzie rano czułam się dość kiepsko i miałam małe problemy zdrowotne, dlatego też nie poszłam do pracy, ale teraz jest już w porządku. Jak tylko poczułam się lepiej to pojechałam na uczelnię, żeby przedłużyć ważność legitymacji, potem ogarnęłam jeszcze kilka spraw w centrum (głównie na poczcie) i pojechałam na Banacha. Lubię ten bazarek. Poza ubraniami są tam zawsze świeże owoce i warzywa, ciastka, słodkości. Dziś, poza koszulą w kartkę dorwałam tam dwie piękne czerwone papryki i natkę pietruszki. Wszystko aromatyczne i pachnące.

Potem zajrzałam jeszcze do Biedry, bo w lodówce pustki. Kupiłam m.in. mięso mielone i ryż, a to oznacza, ze zrobię faszerowane papryczki na obiad. Mmm, same pyszności. :)
Jak wróciłam to zrobiłam pranie, poodkurzałam, poukładałam ubrania w szafce. Teraz wpuszczam do pokoju pierwszy ciepły wiaterek i promienie słońca. W Warszawie wiosna.

Dacie wiarę? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz