niedziela, 3 listopada 2013

Zaległości.

Cześć!
Przejrzałam właśnie całego naszego bloga, pomyślałam chwilę i doszłam do wniosku, że trochę to wszystko zaniedbałam, oj tak! Nie jest dobrze, ostatni post z 3 września... Przepraszam Was za taką długą przerwę, ale to po prostu przez brak czasu, dlatego też nie mogę obiecać, że będę pisała regularnie.
Jutro zaczyna się bodajże mój 10. tydzień w gimnazjum. Jeszcze jedna osoba zrezygnowała z nauki w naszym gimnazjum, dlatego jet nas jedynie dziewięcioro (6 dziewczyn, 3 chłopców). Jest cudnie. Dobrze odnajduję się w takiej małej klasie, nie wyobrażam sobie innej i nie chciałabym na pewno większej ilości osób. Jeśli chodzi o naukę, oceny mam bardzo dobre, staram się jak mogę, nauczycieli mam fajnych, jest w porządku. Teraz trwają wojewódzkie konkursy przedmiotowe, wiec jest trochę więcej nauki, ale nie narzekam. Co prawda, przeważnie wracam do domu wpół do czwartej, zanim odrobię lekcje i wszystko jakoś ogarnę, to się robi godzina 17.30, jednak ze wszystkim się wyrabiam i jeszcze mam czas na odpoczynek ;) Podsumowując, jest bardzo fajnie, a ja nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej! ;)

Żeby nie było tak zupełnie krótko, dorzucę jeszcze moje ostatnie zdjęcia:




Pozdrawiam, 
N. ♥

wtorek, 3 września 2013

No i się zaczęło...

...gimnazjum. Dzisiaj był mój pierwszy dzień. Szczerze? Jak na razie jest bardzo fajnie. Co prawda nasza klasa jest malutka (10 osób, bo jedna zrezygnowała), ale już od początku zgrana i fajna. Nauczyciele też bardzo w porządku. Ogólnie jest lepiej, niż myślałam ;)
Mamy nowe sale w szkole, a od listopada będzie też nowa sala gimnastyczna. Co mi się nie podoba? To, że jest tylko 5 toalet na około 300 dziewczyn w całym budynku. Masakra! A poza tym to wszystko super. Starsi też nie traktują nas jakoś z góry.
Trochę ciężko będzie z ilością lekcji nadążyć. Dzisiaj, na przykład, mieliśmy 8 godzin. Jutro będzie 6. Reszty planu na razie nie znamy, ale podejrzewamy, że będzie sporo lekcji w każdym dniu. To mnie cieszy, że im więcej się nauczymy teraz, to potem będziemy mieli łatwiej w życiu. I tak ta szkoła daje nam takie ułatwienie, że kończąc ją, będziemy mieli już zawód plastyka, a wtedy dużo prościej będzie dostać pracę z tym związaną ;) To bardzo dobra szkoła i świetnie, że ją wybrałam!
Na razie nie napiszę dużo, bo to był dopiero pierwszy dzień. Może to tylko pozory, że będzie tak fajnie? :P Nie wiadomo, jeszcze się okaże.

Natulia ;*

sobota, 31 sierpnia 2013

Mówcie mi: perfekcyjna pani domu :)

Właśnie :)
Posprzątałam mieszkanie, umyłam okna, zrobiłam pranie, pozmywałam szklanki zalegające na parapecie, ugotowałam zupę. Perfekcyjny dzień :)

W poniedziałek, po długim urlopie wracam do pracy. Ale do nowej pracy. Nie do bliźniąt. Do jednego bobasa, a właściwie bobaski :)
A 14. września (już!) mam pierwszy zjazd na uczelni. Trochę tęsknię już za obowiązkami, bo rozleniwiłam, się, przyznaję. Oglądam tylko "Chirurgów", jem i śpię. To nie jest produktywne życie ;)
Od poniedziałku to się zmieni.

Na koniec wakacyjna fotka. Morska. :)


piątek, 23 sierpnia 2013

Koniec wakacji.

Nieubłaganie zbliża się koniec wakacji. Z jednej strony to dobrze, bo trochę się nudzę, a z drugiej źle, bo fajnie byłoby jeszcze trochę odpocząć. W sumie, to chyba dobrze spędziłam moje wakacje. Na samym początku był plener, o którym już pisałam. Potem, w połowie lipca rodzinnie zwiedziliśmy Kraków i Częstochowę. Pod koniec lipca mój i Bazylii spontaniczny wypad do Warszawy, poprzedzający nasz długo planowany wyjazd do Kątów Rybackich. Nad morzem pogoda nie dopisała, ale było naprawdę fajnie ;)
Sierpień był trochę gorszy. W niektóre dni spotykałam się z koleżankami, a jeśli tego nie robiłam, to przeważnie siedziałam w domu i nudziłam się. Nienawidzę się nudzić. Bazylia w niedzielę pojechała do Warszawy, więc teraz jest jeszcze nudniej. W tym tygodniu postanawiam zaopatrzyć się we wszystkie rzeczy potrzebne do szkoły, a w przyszłym może jeszcze pojadę na kilka dni do Warszawy. Ale zobaczymy.
I tyle o moich wakacjach. Krótko, bo nie działo się za dużo. Myślę, że były całkiem fajne. Teraz pozostało mi tylko dobrze przeżyć kolejny rok szkolny i czekać na następne wakacje :)
Pozdrawiam,
Natulia :)

piątek, 2 sierpnia 2013

czwartek, 4 lipca 2013

Plener

Jutro ostatni dzień naszego pleneru malarskiego pierwszogimnazjalistów. Jest strasznie fajnie, zero nudy! Poznawanie nowych osób, rozwijanie swoich zainteresowań, opalanie się w słońcu - idealny sposób na spędzanie pierwszych dni wakacji.
Codziennie przychodzimy w umówione miejsce o godzinie 9, dostajemy pierwsze zadanie, zazwyczaj jest to studium, czyli praca malarska lub rysunkowa. Potem chwila przerwy i kolejne zadanie - rysowanie kilkunastu szkiców na dany temat. Oczywiście nasze prace są pod koniec dnia oceniane. Każdy ma jakąś szóstkę, zdarzają się też piątki, a czwórki bardzo rzadko :)
Jutro robimy wystawę z naszych najlepszych prac, nie mogę się doczekać! :>
Pozdrawiam :*

Nauka pełną parą?

Myślę, że tak to można nazwać. W międzyczasie oglądam "Chirurgów", ale usprawiedliwiam się, że przecież tam jest tyle przydatnych rzeczy z biologii, że na pewno się przyda! :)

Jeszcze tylko dwa zaliczenia w sobotę i... WAKACJE! Wracam do domku. WRESZCIE! :))


poniedziałek, 1 lipca 2013

Bo w piaskownicy jest najfajniej!

No właśnie! Uklepywaniu piasku, ładowanie go do wiaderek, robienie babek, posypywanie moich butów...
Bliźnięta mogą tak siedzieć i siedzieć... dopóki im się nie znudzi :D


piątek, 28 czerwca 2013

Do "Like To Know Who I Am"

Skoro tak lubisz czytać naszego bloga to kierujemy specjalnie do Ciebie kilka słów.
Szkoda nam Ciebie, dziewczyno. Szkoda, ze Twoje życie nie jest na tyle interesujące, że interesujesz się naszym. Szkoda, ze brak w Tobie kultury i ODWAGI przede wszystkim. Skoro nas znasz, to czemu nie podejdziesz i nie powiesz nam prosto w oczy, że "życzysz nam śmierci"? Anonimowo łatwiej, tchórzu, co?

Zazdrościsz nam? To wielka szkoda, ze Ty nie jesteś taka szczęśliwa jak my, że nie masz wspaniałej rodziny, rodzeństwa, że nie układa Ci się w życiu.

Przykre jest tylko to, że tacy ludzie istnieją, tacy zawistni, chamscy, wredni.

Nie damy Ci tej satysfakcji i nie przestaniemy pisać bloga. Czytaj go sobie, czytaj! Niech Cię żal ściska, że nigdy nam nie dorównasz.

Ach, i jeszcze jedno. Jeszcze jeden taki komentarz i sprawa wyląduje na policji. Skoro nas tak dobrze znasz, to powinnaś wiedzieć, że takich spraw tak nie zostawiamy. Więc wara od nas, albo jesteś namierzona.

Ale to już było...♥

Właśnie wczoraj, po siedmiu latach nauki, skończyłam szkołę podstawową. To były wspaniałe lata spędzone z cudownymi ludźmi. Strasznie było mi szkoda pożegnać niektórych na zawsze... Z innymi zobaczę się za kilka lat, albo spotkam ich gdzieś na ulicy. A z jeszcze innymi będę chodziła do jednej szkoły, więc będę się z nimi widywała. W każdym razie trudno tak po prostu tą szkołę opuścić, bo jakby nie patrzeć, spędziłam tu ponad połowę  mojego życia, tutaj poznałam pierwsze koleżanki i kolegów, tu się wychowałam. Dla niektórych było to miejsce znienawidzone, ale niesie ze sobą mnóstwo wspomnień dobrych i złych chwil. Niesamowite, jak ten czas szybko zleciał! Przecież jeszcze całkiem niedawno byliśmy takimi małymi szkrabami, a teraz już jesteśmy absolwentami szkoły! Może nie zawsze chciało mi się iść do szkoły i uczyć się, ale na pewno będę podstawówkę dobrze wspominać :)
A teraz o tym, co osiągnęłam ciężką pracą, z pomocą rodziców i nauczycieli. Kończę szkołę ze średnią ocen 5.64 i jestem w gronie trzech najlepszych uczniów! Właściwie, jest to najlepsza średnia w szkole, ma taką też jedną z moich koleżanek, co oznacza, że nieoficjalnie obie zostałyśmy prymuskami szkoły :) W naszej klasie aż 10 osób ma świadectwo z czerwonym paskiem, czyli wypadliśmy bardzo dobrze. Ogólnie to nasza klasa chyba nieźle się uczyła. Nie sposób wymienić nasze wszystkie osiągnięcia naukowe, artystyczne i sportowe (a sportowców w klasie mamy świetnych!). Ciężko było mi pożegnać się z tym wszystkim. To było i już więcej nie wróci. Teraz zaczyna się nowy rozdział z naszego życia: gimnazjum. Myślę, że będzie fajnie. Poznam nowych ludzi, nauczę się nowych rzeczy, będę zawsze miała przy sobie Olę, z którą mogę się pośmiać i popłakać :D Będzie dobrze!

N. <3

P.S. Dzisiaj po południu egzamin w szkole muzycznej (znów przełożony). Trzymajcie kciuki ;*

środa, 26 czerwca 2013

Góry.

To jest zdjęcie sprzed roku.
Wakacyjne, górskie. I takie pozytywne.

W tym roku będziemy zdobywać morze.

<3

wtorek, 25 czerwca 2013

Sesja. System Eliminacji Studentów Jest Aktywny.

Sesja trwa cały rok - taki jest urok studiów zaocznych. Tu zawsze jakiś egzamin się przeciągnie, przełoży, tu jakaś poprawka, jakiś kolos. W ten sposób ciągle są zaliczenia.
W ten weekend zaliczyłam ćwiczenia z biologicznych podstaw zachowania i pisałam nieszczęsną poprawkę z metodologii (wyniki mają być do końca tygodnia. W sobotę egzamin z socjologii. W niedzielę zaliczenie kursu pierwszej pomocy, kolokwium z psychologii społecznej i egzamin z genetycznych uwarunkowań zaburzeń zachowania. Ostatni egzamin 6. lipca. Nie ma lipy, jest hardcore. :)

Czekam na wakacje. Pojadę trochę do domku, potem Kraków i Częstochowa, Warszawa z Natulią i nasz spontaniczny wyjazd do Kątów Rybackich pod koniec lipca.
Wakacje, nadchodźcie!


W Warszawie zbiera się na burzę. Właśnie lunęło. Ostatnio śpię przy otwartych oknach, jednak przy takim hałaśliwym deszczu i grzmotach nie wysypiam się... Bardzo nie lubię burz. Bardzo.

niedziela, 16 czerwca 2013

Sto lat, kochanie!



Urodziny

Cześć! Wita Was już trzynastolatka :) Mam dzisiaj urodziny. Mama zrobiła pyszny tort czekoladowy z truskawkami, którego zjedliśmy już połowę. Dzisiaj po południu poszłam do Oli i wspaniale spędziłyśmy czas. Potem zadzwoniła moja przyjaciółka Agatka. Ona także pamiętała o moich urodzinach, chociaż mieszka na drugim końcu Polski i jeszcze nigdy nie widziałyśmy się na żywo! Złożyła mi życzenia oraz nagrała piękną piosenkę z dedykacją dla mnie na iSingu. Cudownie :)
Teraz wróciłam do domu, i co widzę? Nawet wujek Google o mnie pamięta!


A jutro znów... Powrót do szarej codzienności. Szkoła, próby na zakończenie roku, pianino, przygotowania do egzaminu. Wszystko po staremu...

N. ♥

środa, 12 czerwca 2013

Gimnazjum.

Strasznie mi głupio zostawiać bloga samego na 12 dni. Ale niestety, dzisiaj i wczoraj miałam egzaminy do gimnazjum plastycznego, do których musiałam dobrze się przygotować. To znaczy, że musiałam kilka godzin dziennie siedzieć nad zwierzątkami z origami, aby umieć pokazać cokolwiek.
Szkoła mi się podoba. Na korytarzach stoją szafki i wygodne fotele dla uczniów, z głośników gra muzyka. Panuje całkiem miła atmosfera. 
Wczoraj mieliśmy egzaminy z malarstwa i rysunku, było trzeba przedstawić martwą naturę. Dzisiaj były kompozycje przestrzenne np. origami. Wszyscy zrobili bardzo fajne prace i otrzymali dużo punktów za cały egzamin (ja 29,5 pkt/30 pkt). Mi tylko z malarstwa ucięto pół punkta, z rysunku i rzeźby miałam max ;) A swoją drogą, nie wiem dlaczego tworzenie przestrzennych zwierząt z papieru jest nazywane rzeźbą. Nieważne,wszyscy, a jest nas tylko dziewięcioro (8 dziewczyn i 1 chłopak) zostali przyjęci do gimnazjum :) Już na początku lipca czeka nas pięciodniowy plener w muzeum, z którego dostaniemy oceny. 
Uff, ten egzamin już za mną. Teraz tylko skończyć szkołę muzyczną i już luzik ;))
N. <3

wtorek, 4 czerwca 2013

Plastycznie.

Dzień dobry! Pewnie kilkoro z Was już wie, że moją drugą pasją, zaraz po muzyce, jest rysowanie. Właśnie dlatego wybieram się do gimnazjum plastycznego. Rysuję już odkąd pamiętam. W domu mam może z tysiąc zarysowanych przeze mnie kartek, głównie postaciami, z początku trochę koślawymi, a później już bardziej przypominającymi ludzi. Ale tak dla siebie to każdy może rysować. Ja, z racji tego, że już za kilka dni egzaminy do gimnazjum, zaczęłam traktować sprawę poważnie, bo przecież coś tam trzeba porządnego narysować. A więc ćwiczę. Zazwyczaj rysuję z pamięci, ale nie jeden raz słyszałam, że powinno się mieć jakiś wzorzec, że na coś powinno się patrzeć, rysując. Dla mnie takim wzorcem są bardzo fajne instrukcje step-by-step, których w internecie pełno, a można dzięki nim łatwo krok po kroku narysować nawet trudne obiekty.
Wczoraj miałam trochę weny twórczej, którą wykorzystałam na stworzenie dwóch rysunków. Pierwszy, narysowany kredkami akwarelowymi, przedstawia papugę. Drugi to czerwony ptaszek z gry Angry Birds, namalowany pastelami suchymi. Może nie są to jakieś wspaniałe dzieła, ale cieszy mnie to, że narysowałam je sama i nie są przerysowane. A zresztą, sami zobaczcie ;)



N. ♥

sobota, 1 czerwca 2013

;)


Dzisiejszy dzień nie jest jakiś nadzwyczajny, mimo że to Dzień Dziecka. Przez kilka lat zdążyłam zauważyć, że w naszej rodzinie nie obchodzi się go tak jak urodzin czy imienin. Bez żadnych prezentów i życzeń, po prostu normalnie. Chyba tylko pomyślę sobie w ten dzień, że jeszcze przez kilka lat będę dzieckiem. Oczywiście, dla moich Rodziców całe życie będę dzieckiem, ale pełnoletnia będę dopiero za parę lat, i dobrze. Pewnie większość moich rówieśników chciałaby już być dorosła, ale ja cieszę się z tego, że nie jestem. Nie mam tylu obowiązków, co dorosły człowiek, mam sporo wolnego czasu. A taki dorosły? Żyje w biegu, ma mnóstwo roboty, tak dużo, że aż nie wiadomo od czego zacząć. Właśnie dlatego fajnie, że jestem dzieckiem ;) I mimo, że ten dzień nie jest dla mnie szczególny, nic nie szkodzi złożyć życzeń rówieśnikom. Tak więc wszystkim dzieciom składam dzisiaj życzenia. Wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń! :)

A skoro o dzieciach mowa, to nie mogę się powstrzymać od wstawienia zdjęć moich kochanych dzieciaków :)


Helenka ♥


Antek ♥

Pozdrawiam wszystkich :)
N. ♥

piątek, 31 maja 2013

Wolne c.d.

Zaczęło się moje wolne od szkoły. Ale nie dziś, w środę. Nie poszłam wtedy do szkoły, bo źle się czułam, bolał mnie brzuch. A kiedy ból brzucha mi przeszedł, to się zaczął katar. Masakra! U mnie katar trwa średnio ze trzy tygodnie, więc sprawa nie przedstawia się dobrze.
Oczywiście nasze wolne dni, to nie tylko kłopoty, ale i miłe rzeczy. Na przykład tygodniowy pobyt Bazylii u nas :) Nie ma nudy! Zawsze coś jest do roboty, kiedy ona przyjeżdża. Szkoda, że wczoraj wyjechała do Warszawy, byłoby fajnie, gdyby jeszcze mogła zostać u nas :P A jeśli już nas odwiedziła, to nie obyło się bez  naszej kolejnej sesji zdjęciowej, co mnie bardzo cieszy, bo Bazylia jest wspaniałym fotografem ;))
Teraz, o ile mi wiadomo, moja siostra jest na zakupach ciuchowych w galerii, więc moja szafa niedługo powiększy się o kilka nowych rzeczy :D
Hmm, chyba mi się dzisiaj ładne zdania nie kleją. Lepiej jutro napiszę coś porządnego, jak dostanę trochę weny twórczej ;) A na razie zdjęcia:




Z Helutą :*

Buziaki,
N. ♥

poniedziałek, 27 maja 2013

Wolne.

Dorobiłam się tygodniowego urlopu. :) Wróciłam w piątek wpół do 23.00. Natulia już spała, ale gdy weszłam do pokoju, od razu się przebudziła i zaczęłyśmy gadać, jak zwykle. :) W sobotę byłyśmy u fryzjera. Właściwie to ja trafiłam pod nożyce. Ścięłam włosy do ramion, wreszcie pozbyłam się sianka na głowie! :)
Wczoraj natomiast byłyśmy na koncercie organizowanym przez szkołę muzyczną z okazji Dnia Mamy. Natalka grała "Colors of the wind" z filmu Pocahontas. Bardzo ładnie jej wyszło, choć narzekała, że masakra. A to nieprawda. Ona zawsze tak ładnie gra. :)

Dziś od rana piekłam szarlotkę czekoladową z budyniem, a teraz relaksuję się przez laptopem. :)

Oczywiście zdjęcia:







Pozdrawiam!
B.

środa, 22 maja 2013

Różne.

Witajcie! Przepraszam za dłuższą nieobecność. U mnie wszystko dobrze, nie miałam chyba weny na pisanie :P Dzisiaj raz na zawsze zakończyłam naukę teorii muzyki. Mieliśmy egzamin, który pomyślnie zdałam. Egzaminy w szkole muzycznej z gry na instrumencie rozpoczną się wprawdzie dopiero w niedzielę, ale oceny z teorii mamy już wystawione, u mnie jest to piękna szóstka :) Oby z grania równie dobrze mi poszło. Bardziej nastawiam się na piątkę, ale pomarzyć o szóstce sobie można ;))
Jutro nie mamy większości lekcji, ponieważ idziemy z klasą na spektakl "Śluby panieńskie". Nie wiem, czy będzie to ciekawe, czy nie, ale przepadają nam najgorsze przedmioty: przyroda, matma i polski :P
U kociaków także w porządku. Rosną, trochę już chodzą, widzą. Zdjęcia jakieś mam, oczywiście króluje Hela, bo Antek wciąż jeszcze nie polubił aparatu.. Dlatego też jakość jego zdjęć jest fatalna. Gdy tylko Antek orientuje się, że blisko niego znajduje się obiektyw, to jego głowa staje się nadzwyczaj ruchliwa i nawet dobry fotograf nie zdołałby zrobić mu dobrego zdjęcia. No cóż, chociaż Heluta wygląda korzystnie :)





 ♥

Buziaki,
N. ♥

sobota, 18 maja 2013

Bliźniakowo.

W stolicy upał. Całe dnie spędzam z bobasami na placach zabaw, w parkach, bo aż szkoda siedzieć w domu. Leżymy, odpoczywamy, hasamy, bawimy się, budujemy babki z piasku, uczymy się chodzić. Poza tym te urocze słodziaki zaczynają mi pyskować! Wygląda to przezabawnie, Franka wyciąga rękę i wskazującym palcem pokazuje na mnie, a potem zaczyna słowotok: "tytytytyty, dadadadada, tyty, daaaadaaa" :D A potem śmieje się, aż ją pół osiedla słyszy. :)
Ostatnio też bobasy przestawiły się na spanie tylko raz dziennie, ale nadal śpią krótko, maks. 1,5 godziny. Zimą potrafiły spać dwa razy dziennie po 3 godziny. Teraz rzeczywiście jest ciężko spać, bo temperatura w cieniu dobija do 30 st., więc wcale się im nie dziwię. A bliźniaki w objęciach Morfeusza wyglądają tak:

Uwielbiam te cztery słodkie nóżki wystające z wózka :)

piątek, 17 maja 2013

Szybko.

Ależ ten tydzień szybko zleciał! Naprawdę, przecież jeszcze przed chwilą była niedziela...
Teraz zrobiło się dużo cieplej, rodzice częściej gdzieś wyjeżdżają, a ja zostaję sama w domu. Jest więc trochę nudno. Prawie każdy dzień wygląda u mnie tak samo, z niewielkimi różnicami.
Trochę inna była środa, kiedy to w pewnej restauracji występowałam razem z naszym zespołem muzycznym na Dniu Seniora, czy czymś takim. Oczywiście musiał przyjść mój Dziadek ( o nieee!). Jak on tam w ogóle trafił? Nie mógł zabłądzić w którejś sali? :P A później, kiedy już poszłam do domu, to prawdopodobnie jeszcze sam śpiewał, przy wszystkich ludziach :/ Oj, dobrze, że tego nie widziałam. Siara jak się patrzy! :P A jedzenie, które wszyscy mieli za darmo, było pycha! Owocowe deserki z bitą śmietaną, lody kawowe i truskawkowe,  babeczki, ciasta, owoce, soki, lemoniady, sałatki, pierożki i inne takie pyszności :D
Kociaki mają się dobrze, oczka otwarte, teraz nauka chodzenia ;) Lizka, kiedy tylko otworzę drzwi do do mojego pokoju, wpada do szafy, po czym szybko biegnie po Antka i próbuje go tam zanieść. Nie wiem dlaczego koty tak robią. Zrobi im się super wygodny karton, a one i tak, albo idą szukać innego miejsca w szafie, albo (o zgrozo!) na półce nad telewizorem, gdzie stoi mnóstwo porcelanek. Dziwne. Julka była stanowczo lepszą matką kocią niż Liza, ale nie wiem, chyba sobie gdzieś poszła. Nie myślę o tym, że mogłaby umrzeć. Nawet nie dopuszczam do takiej opcji. To bardzo rozważna i mądra kotka. Zresztą Tosia ma to chyba po niej. Zawsze, kiedy chce przejść przez ulicę, rozgląda się na obie strony, patrzy, czy przypadkiem nic jej nie zagraża i dopiero przechodzi ;)
Tymczasem ja złapałam kilka nowych ocen w szkole. 6 z matmy za kartkówkę, 5 z historii za sprawdzian, gorzej idzie mi z przyrody - tylko 4 za kartkówkę, ale 6- za prezentację wycieczki do krajów śródziemnomorskich. I zaczynamy przygotowania do przedstawienia na koniec roku. Nasza pani ma wymyślić scenariusz. Ciekawe, co to wyjdzie ;)
Pozdrawiam,
N. ♥

wtorek, 14 maja 2013

Kociaki c.d.

Wczoraj odkryłam, że tylko jeden, ten czarny kociak jest płci męskiej. Drugi jest dziewczynką :) Talentu do nadawania imion to ja nie mam, dlatego poprosiłam o pomoc Bazylię. A gdybym nie poprosiła, to zapewne któryś kot otrzymałby piękne, cudowne imię Lena :) Ale nie nazywa się tak żaden. Młode dostały za to imiona: Antek i Hela :) Ślicznie do nich pasują. Mama jednak uważa, że takie imiona nadaje się ludziom, a nie kotom, bo "kot to tylko kot" - zdaniem mamy. I co? Miałabym nazwać kota Kiciuś lub Mruczek?! To nie w moim stylu ;) U nas wszystkie koty mają piękne imiona. Kiedyś, kiedy Daszka była jeszcze mała, to nasze koty nazywały się Frotka, Truskawka, Misiek czy nawet Jajcarz (doprawdy, nie mam pojęcia, kto to wymyślił tego "Jajcarza"...). Teraz jest bardziej "po ludzku".
A tak do rzeczy: już od kilku dni próbowałam kociaki sfotografować. I wreszcie jako tako mi się udało. Jako tako, bo Hela patrzy w obiektyw, nie ucieka, a Antek przeciwnie, nawet w moją stronę główki nie odwróci! Ale jest jak jest. Na pewno, kiedy kotki będą starsze, to będę robiła im mnóstwo pięknych zdjęć. Teraz musi wystarczyć Wam tylko to, żebyście nie musieli sobie moich kociaków wyobrażać, a już wiedzieć jak wyglądają :)






Pozdrawiam,
N. ♥

poniedziałek, 13 maja 2013

:)

Cześć! Powiem tylko tyle, że próbowałam robić kociakom zdjęcia. Nic z tego nie wyszło, kociaki nie chciały popatrzeć w obiektyw, więc zdjęcia wychodziły niewyraźne i brzydkie. Na chwilę obecną zdjęć nie mam, mam za to inną wieść: jeśli dobrze oceniłam, czarny kot to chłopczyk, a brązowoszary to dziewczynka ;) Tak więc mamy parkę :D Kotki mają już prawie otwarte oczy, nie mogą więc mieć dwóch dni. Sadzę, że mają około 5-6 dni :)
Zdjęcia niebawem :)
L. ♥

niedziela, 12 maja 2013

O kotach.

Miała to być długa, obszerna notka o naszych kotach, ale wydarzyło się coś ważnego, więc tylko krótko koty przedstawię, bo nie ruszę dalej.
Otóż jest ich czworo: pięcioletni Rysiek, dwuletni Schlafen (Szlafen), dwuletnia Liza i roczna Tosia.
Liza była w ciąży i miała niedługo urodzić kociaki, ale nie wiedzieliśmy dokładnie kiedy. Wczoraj zauważyłam, że jest chuda, ale ona zawsze była taka drobna, więc pomyślałam, że to nic takiego.
A dziś, dosłownie przed chwilą - wracamy z kościoła, i oto co widzimy na tarasie: karton z sianem, a w nim dwa maleńkie kociaki: szarobrązowy (kolor po Ryśku) i czarny. Kotka jet tricolorką, czyli jest biało-szaro-ruda, a w takim kolorze są tylko dziewczynki. Dlatego właśnie sądzę, że nowonarodzone kociaki to chłopcy :) A może i nie są nowonarodzone - szarobrązowy ma prawie otwarte oczka, a te czarny trochę już chodzi. Lizki obecnie w domu nie ma, na podwórku też jej nie znalazłam, może kociaków będzie jeszcze więcej - nie wiadomo.
Zdjęcia i więcej informacji jutro :)
N. ♥

czwartek, 9 maja 2013

Spuchłam.

Środa. Temperatura bliska 30 st. Celsjusza, więc pakuję bliźniaki do wózka, zabieramy ze sobą graty niezbędne do przeżycia (ubrania na zmianę, pieluchy, chusteczki, zabawki, jedzenie, picie, kocyki, matę piknikową i wiele innych) i ruszamy na podbój placu zabaw. Dzieciaki hasają, Młody fascynuje się szczególnie piaskiem w piaskownicy, zajada się nim, mlaskając soczyście i eksponując, że przecież mu smakuje! Po ponad godzinnej zabawie padają ze zmęczenia, więc korzystając z chwili wolnego rozkładam matę w cieniu na trawie, parkuję bliźniaki i kładę się, żeby odpocząć. Wtedy zaczyna piec mnie oko. Trę oczywiście jak szalona, a ono boli coraz bardziej. Pewnie alergia.

Wracamy do domu. Spoglądam w lustro i nie wygląda to dobrze. Lewa powieka jest troszkę spuchnięta. Zakrapiam kropelki, smaruję mazidłami i liczę na to, ze minie. Niestety nie. Wieczorem jest źle. Oko jest nabrzmiałe, czerwone, łzami i ropieje. Rano jeszcze gorzej. Wyglądam jakbym co najmniej się z kimś biła. Umawiam wizytę u lekarza i zakładam okulary, żeby ludzie nie pomyśleli, że mąż mnie bije.

Lekarz miły. Mówi, że to na pewno nie alergia, bo gdyby to było alergiczne to spuchłoby też drugie oko. Pewnie gdzieś zatarłam i zrobił się stan zapalny. Ostateczna diagnoza: zapalenie spojówki. Dostałam kropelki, zwolnienie lekarskie i mam odpoczywać.

Ale jak tu odpoczywać jak w weekend zaliczenie antropologii filozoficznej, egzamin z  psychologii społecznej i jakaś prezentacja na zalkę?

Porządki w szafie.

Na wstępie chciałam zaznaczyć, że dzisiaj nie o kotach niestety, bo ciężko mi skompletować całą czwórkę i każdemu z osobna porobić zdjęcia. A więc innym razem :)

Nadchodzi lato, są okropne upały, więc czas chodzić już w krótkich spodenkach. Mam takie jedne, porządne szorty - akurat na lato. Próbowałam zrobić z mamą małe porządki w mojej szafie i znaleźć coś, co będzie się jeszcze oprócz nich nadawało do chodzenia. Jeszcze rok temu chodziłam w pięknych, jeansowych rybaczkach, ze ściągaczami za kolanem - a teraz co? Nawet na mnie nie wchodzą! Wyrosłam. Zmierzyłam tak chyba z 10 par spodni, żadne nie weszły. A jeśli już weszły, to są albo niemodne, albo w ogóle nie w moim stylu. A mama się upiera, że są super :/  Wyszło na to, że tylko jedne krótkie spodenki są na mnie dobre. Takie to porządki w mojej szafie. Muszę kupić w najbliższym czasie jakieś szorty albo coś, bo w moich pięknych rurkach się po prostu przegrzeję, tak jest gorąco :/

I tak na marginesie: Dowiedziałam się dzisiaj, że końcowe egzaminy w szkole muzycznej będą nie pod koniec czerwca, jak było ustalone, a 29 maja - za 3 tygodnie! "Miła" niespodzianka, prawda? :/

Pozdrawiam,
N. ♥

poniedziałek, 6 maja 2013

Z wizytą u dzika.

Wczoraj tato powiedział, że niedaleko naszego domu, mieszkają jacyś ludzie, którzy hodują dziki i daniele. Postanowiliśmy, że całą rodziną wybierzemy się tam na spacer, żeby popatrzeć na zwierzęta. Wzięłam oczywiście lustrzankę, w celu zrobienia ładnych zdjęć :)
Danieli wcale nie zobaczyliśmy, bo chyba się spłoszyły. Za to dwa dziki, które hasały po zagrodzie, były bardzo towarzyskie, co widać na zdjęciach:





Po podwórku chodził też sobie rudy, puszysty kot, który później okazał się bardzo fotogeniczny:








My rzadko urządzamy sobie takie "wycieczki" albo spacery, ale zazwyczaj jest fajnie. Tym razem też nam się spodobało :)
Pozdrawiam,
N. ♥

P.S. Skoro już jesteśmy przy zwierzętach, to w następnej notce trochę o moich kotach + zdjęcia. ;)

niedziela, 5 maja 2013

Green monster.

Od września ubiegłego roku regularnie oddaję krew (co trzy miesiące) albo płytki krwi (co miesiąc). Dlatego szczególnie muszę dbać o moją hemoglobinę, bo przecież jak już moja krew ma trafić do kogoś, to niech będzie dobrej jakości :) Dlatego staram się dostarczać organizmowi  dużo żelaza. Najpierw łykałam Falvit, zajadałam się burakami, brokułami, pietruszką. Hemoglobina przez miesiąc rzeczywiście podskoczyła, ale zrezygnowałam z tabletek na rzecz... green monster.. Są to koktajle warzywno-owocowe, re-we-la-cy-jne! Wprawdzie dopiero zaczynam swoją przygodę z tymi zielonymi potworami, ale na razie jestem zachwycona. Mają mnóstwo żelaza, kwasu foliowego, witamin, mikroelementów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Dają niezłego energetycznego kopniaka. Ich najważniejszym składnikiem zazwyczaj jest szpinak (albo inna zielenina) i owoce. A najciekawsze jest to ( w co sama nie mogłam uwierzyć, dopóki nie spróbowałam), że tego szpinaku w ogóle nie czuć! W smaku dominują owoce. Naprawdę. :)

Podaję przepis na sprawdzony koktajl:

● 2 garści świeżego szpinaku
● banan
● 3/4 szklanki mrożonych owoców leśnych
● przegotowana lub mineralna woda.

Szpinak przepłukać na sitku, banana obrać, owoce lekko rozmrozić. Wszystko zmiksować używając blendera. Dodać wody, według uznania, by koktajl nie był zbyt gęsty.

Ten green monster nie jest zielony ;) Ma kolor owoców leśnych i tak właśnie smakuje. Zieleniny w nim nie widać i nie czuć, więc można łatwo przemycić go dzieciom. Jestem pewna, ze posmakuje każdemu, kto spróbuje. :)

A w lodówce czeka na mnie jeszcze awokado i gruszka, więc na pewno będę eksperymentowała także z innymi składnikami.

Koniec weekendu.

Spędzam go już bez Bazylii. A szkoda, bo było świetnie. Mam nadzieję, że uda mi się odwiedzić ją 18 maja w Warszawie, byłoby cudownie ;)
Ja muszę dzisiaj sprawdzić, czy wszystkie lekcje mam odrobione, pouczyć się historii na sprawdzian, przepisać przyrodę, bo mnie nie było, poczytać lekturę. Okropnie dużo mam roboty, tak dużo, że nie wiem za co się zabrać i wreszcie kończy się to oglądaniem odcinka ulubionego serialu lub programu :D Leniuch ze mnie trochę, chciałabym, żeby ten długi weekend jeszcze z tydzień potrwał :P
Może dzisiaj porobię jakieś zdjęcia: kwiatkom, roślinkom, moim kotom i wstawię w oddzielnej notce ;)
Krótko, jak to zawsze u mnie :>
Pozdrawiam,
N. ♥

piątek, 3 maja 2013

Sesyjka.

Otóż to. Lustrzanka spisuje się całkiem nieźle. Na razie stawiamy pierwsze kroki w bardziej zaawansowanym fotografowaniu, ale z jakości fotek jesteśmy obie bardzo zadowolone. Oto efekty:

 


























Lustrzanka zostaje z Natulią w domu, nie zabieram jej do Warszawy, więc spodziewajcie się zdjęć jej autorstwa. :)