Nieubłaganie zbliża się koniec wakacji. Z jednej strony to dobrze, bo trochę się nudzę, a z drugiej źle, bo fajnie byłoby jeszcze trochę odpocząć. W sumie, to chyba dobrze spędziłam moje wakacje. Na samym początku był plener, o którym już pisałam. Potem, w połowie lipca rodzinnie zwiedziliśmy Kraków i Częstochowę. Pod koniec lipca mój i Bazylii spontaniczny wypad do Warszawy, poprzedzający nasz długo planowany wyjazd do Kątów Rybackich. Nad morzem pogoda nie dopisała, ale było naprawdę fajnie ;)
Sierpień był trochę gorszy. W niektóre dni spotykałam się z koleżankami, a jeśli tego nie robiłam, to przeważnie siedziałam w domu i nudziłam się. Nienawidzę się nudzić. Bazylia w niedzielę pojechała do Warszawy, więc teraz jest jeszcze nudniej. W tym tygodniu postanawiam zaopatrzyć się we wszystkie rzeczy potrzebne do szkoły, a w przyszłym może jeszcze pojadę na kilka dni do Warszawy. Ale zobaczymy.
I tyle o moich wakacjach. Krótko, bo nie działo się za dużo. Myślę, że były całkiem fajne. Teraz pozostało mi tylko dobrze przeżyć kolejny rok szkolny i czekać na następne wakacje :)
Pozdrawiam,
Natulia :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz