niedziela, 12 maja 2013

O kotach.

Miała to być długa, obszerna notka o naszych kotach, ale wydarzyło się coś ważnego, więc tylko krótko koty przedstawię, bo nie ruszę dalej.
Otóż jest ich czworo: pięcioletni Rysiek, dwuletni Schlafen (Szlafen), dwuletnia Liza i roczna Tosia.
Liza była w ciąży i miała niedługo urodzić kociaki, ale nie wiedzieliśmy dokładnie kiedy. Wczoraj zauważyłam, że jest chuda, ale ona zawsze była taka drobna, więc pomyślałam, że to nic takiego.
A dziś, dosłownie przed chwilą - wracamy z kościoła, i oto co widzimy na tarasie: karton z sianem, a w nim dwa maleńkie kociaki: szarobrązowy (kolor po Ryśku) i czarny. Kotka jet tricolorką, czyli jest biało-szaro-ruda, a w takim kolorze są tylko dziewczynki. Dlatego właśnie sądzę, że nowonarodzone kociaki to chłopcy :) A może i nie są nowonarodzone - szarobrązowy ma prawie otwarte oczka, a te czarny trochę już chodzi. Lizki obecnie w domu nie ma, na podwórku też jej nie znalazłam, może kociaków będzie jeszcze więcej - nie wiadomo.
Zdjęcia i więcej informacji jutro :)
N. ♥

2 komentarze:

  1. Jest kot i jeszcze jeden kot i jeszcze jeden kot i jeszcze jeden kot i jeszcze dwa koty i może jeszcze więcej kotów, kto to wie? Ja już się w tym pogubiłem, ale wygląda na to, że niezły macie ogród zoologiczny :)))Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od zawsze były u nas jakieś koty :D Teraz jest sześć - łącznie z tymi małymi :)
      Pozdrawiam :D

      Usuń