sobota, 18 maja 2013

Bliźniakowo.

W stolicy upał. Całe dnie spędzam z bobasami na placach zabaw, w parkach, bo aż szkoda siedzieć w domu. Leżymy, odpoczywamy, hasamy, bawimy się, budujemy babki z piasku, uczymy się chodzić. Poza tym te urocze słodziaki zaczynają mi pyskować! Wygląda to przezabawnie, Franka wyciąga rękę i wskazującym palcem pokazuje na mnie, a potem zaczyna słowotok: "tytytytyty, dadadadada, tyty, daaaadaaa" :D A potem śmieje się, aż ją pół osiedla słyszy. :)
Ostatnio też bobasy przestawiły się na spanie tylko raz dziennie, ale nadal śpią krótko, maks. 1,5 godziny. Zimą potrafiły spać dwa razy dziennie po 3 godziny. Teraz rzeczywiście jest ciężko spać, bo temperatura w cieniu dobija do 30 st., więc wcale się im nie dziwię. A bliźniaki w objęciach Morfeusza wyglądają tak:

Uwielbiam te cztery słodkie nóżki wystające z wózka :)

1 komentarz:

  1. Słodko wyglądają w tym wózku:)) Oj tak pogoda rozpieszcza, korzystajcie ile się da:) Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń