Wczoraj odkryłam, że tylko jeden, ten czarny kociak jest płci męskiej. Drugi jest dziewczynką :) Talentu do nadawania imion to ja nie mam, dlatego poprosiłam o pomoc Bazylię. A gdybym nie poprosiła, to zapewne któryś kot otrzymałby piękne, cudowne imię Lena :) Ale nie nazywa się tak żaden. Młode dostały za to imiona: Antek i Hela :) Ślicznie do nich pasują. Mama jednak uważa, że takie imiona nadaje się ludziom, a nie kotom, bo "kot to tylko kot" - zdaniem mamy. I co? Miałabym nazwać kota Kiciuś lub Mruczek?! To nie w moim stylu ;) U nas wszystkie koty mają piękne imiona. Kiedyś, kiedy Daszka była jeszcze mała, to nasze koty nazywały się Frotka, Truskawka, Misiek czy nawet Jajcarz (doprawdy, nie mam pojęcia, kto to wymyślił tego "Jajcarza"...). Teraz jest bardziej "po ludzku".
A tak do rzeczy: już od kilku dni próbowałam kociaki sfotografować. I wreszcie jako tako mi się udało. Jako tako, bo Hela patrzy w obiektyw, nie ucieka, a Antek przeciwnie, nawet w moją stronę główki nie odwróci! Ale jest jak jest. Na pewno, kiedy kotki będą starsze, to będę robiła im mnóstwo pięknych zdjęć. Teraz musi wystarczyć Wam tylko to, żebyście nie musieli sobie moich kociaków wyobrażać, a już wiedzieć jak wyglądają :)
Pozdrawiam,
N. ♥
Świetny post i zdjęcia :D
OdpowiedzUsuńlifeispyysiaczek.blogspot.com