poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Powrót

Cześć! Bazylia przyjechała wczoraj do domu. Cały dzień spędziłyśmy razem, uwielbiam właśnie takie dni, kiedy mogę spokojnie z nią posiedzieć, nie martwiąc się szkołą i obowiązkami, bo przecież zaczął się długi weekend ;) Kiedy już dostarczą nam lustrzankę, to będziemy robiły mnóstwo zdjęć. Lubimy fotografować, ale na aparacie kompaktowym dużo nie da się zrobić, dlatego już dawno planowałyśmy kupno lustrzanki. Teraz chyba już jest zamówiona. Chyba - bo poszłam wieczorem spać i nie wiem czy Bazylia w końcu ją kupiła czy jeszcze nie. No cóż, niedługo się dowiem, bo na razie moja sis jeszcze śpi. Jest wcześnie, ja pewnie też powinnam spać, ale taki już mam tryb życia, że kładę się spać wcześnie i wstaję też wcześnie :p
Właśnie zauważyłam, że myślałam,że ta notka, którą  właśnie piszę jest już długa, a kiedy na to spojrzałam, okazało się to zaledwie pięcioma linijki tekstu -dziwne. Naprawdę te moje notki są krótkie. Nie potrafię się rozpisywać. Mam w głowie ogromny plan, co chce napisać,a w końcu maksymalnie to streszczam. I właśnie dlatego moje notki są krótkie. Ale dobre i to, prawda? :)
Pozdrawiam,
N. <3

piątek, 26 kwietnia 2013

Przed weekendem.

Dzisiaj to właściwie ostatni przed długim weekendem dzień szkolny, z tym że połowa lekcji upłynie na próbach i występach z okazji 3 Maja. Później długi weekend, przyda się jakiś odpoczynek. Nie wyjeżdżam na żadną majówkę, ale Daszka przyjeżdża do nas! Czas spędzony z nią nigdy nie jest zmarnowany ;) Na pewno będziemy robiły bardzo dużo zdjęć i zamieszczały je na blogu. Nasze wspólne weekendy zawsze są cudowne,więc już cieszę się  na przyjazd siostry :)
Jeśli chodzi o szkołę, to na dyktandzie szóstoklasistów zrobiłam tylko jeden błąd, w wyrazie  'hałastra'. Prawdopodobnie ja i jeszcze cztery osoby przejdziemy do następnego etapu.
Dzisiaj mam jeszcze kartkówkę z techniki, ale na pewno będzie łatwa :)
Więcej napiszę innym razem,
Natulia  :*

Kwietniowo-majowo.

Wyjątkowo szybko mijają mi ostatnio dni. Dopiero był marzec, zima, śnieg po pachy, a za kilka dni piękny maj, słońce, prawdziwa wiosna.
Od wczoraj zaczęłam biegać. Wprawdzie zrobiłam tylko dwa okrążenia po sadach (ale one są przecież ooogromne ;)), ale nawet nie zmęczyłam się tak bardzo i dziś nie mam zakwasów. Czyli jest naprawdę nieźle.
Poza tym dużo spaceruję, z bliźniakami zdobywamy też wszystkie warszawskie place zabaw i mamy niezły fun :D
I dziś właśnie ostatni dzień w pracy przed majówką, a potem wspaniały tydzień zasłużonego wolnego. W sobotę mam małą imprezę, a w niedzielę jadę do domu. Tak się cieszę! :) Ach, i jeszcze wybieram się po lustrzankę, bo kupuję ją już od miesiąca i przybrać się nie mogę. :) Cała ja ;)

W Warszawie strrasznie ciepło. Niebo jest bezchmurne, błękitne, a na drzewach pojawiają się pąki i liście. Na to czekałam.:)


środa, 24 kwietnia 2013

;)

Wczoraj przez większą część dnia nic ciekawego się nie działo, ale późnym popołudniem przyjechał kurier i przywiózł nam... tablet! Naprawdę ;) Byłam bardzo zadowolona, kiedy tylko tato wniósł paczkę do dużego pokoju, zabrałam się za włączanie urządzenia i odkrywanie wszystkich funkcji. To było super, trochę jak telefon, trochę jak laptop. Rodzice musieli na kilka godzin wyjechać, więc zostałam sama w domu. Ustawiłam tapetę i dzwonek, potem połączyłam tablet z internetem. Weszłam na bloga i próbowałam napisać notkę, ale wyrazy mi się zlepiały i nie mogłam kliknąć w to miejsce co chciałam. Pierwszy raz przecież miałam do czynienia z tabletem, to znaczy mam w domu jeszcze tablet graficzny, ale to jest inna bajka ;) W każdym razie postanowiłam, że napiszę notkę dziś, z laptopa, bo na tablecie najpierw muszę nauczyć się dobrze i szybko pisać, tak jak na laptopie. Ściągnęłam na tableta Skype, by móc popisać z koleżanką, potem weszłam w Google Mapy i zwiedziłam całe moje miasto. Następnie sprawdziłam jakiej jakości mój tablet robi zdjęcia. Potem przeglądałam internet ;) Tablet mi się bardzo podoba, w końcu to jakaś nowość.

A wracając do normalności, to szóste klasy mają dziś dyktando, a z dyktand jestem całkiem dobra :D
No i jeszcze kartkówka z religii, podobno pytania mają być trudne, więc przekartkowałam całą Ewangelię św. Marka i jestem przygotowana, o! :)

Miłego dnia,
Natulia ;*

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Po weekendzie.

Czas wrócić znowu do szkoły. W tym tygodniu dużo sprawdzianów, kartkówek. Już na dobry początek test z polskiego, potem konkurs z historii. Nie przeszłam, chociaż sporo się uczyłam. Niestety II wojna światowa to nie moja działka. Ogólnie, historia to chyba najnudniejszy przedmiot. Matematykę czasami da się przeżyć, ale historii nigdy nie daje się zrozumieć. A to dopiero podstawówka!
Później próby zespołu muzycznego i uczniów występujących na akademii z okazji 3 Maja. Nie było jakiejś trzecioklasistki, która tańczyła poloneza na przedstawieniu, więc pan, który uczy mnie gry na pianinie poprosił, żebym ja dzisiaj zatańczyła za tego kogoś, bo wiedział, że mam  poczucie rytmu. Problem w tym, że kompletnie nie potrafię tańczyć, a poloneza nigdy nie tańczyłam. Jednak dziewczynki z trzeciej klasy zaraz mnie poinstruowały i wszystko poszło dobrze. Ola mówiła, że patrzyła tylko na mnie, kiedy tańczyliśmy ;))
Nie mam nic zadane na jutro i środę, a to jest bardzo dobra wiadomość! Mam więc trochę więcej czasu na odpoczynek, ale po 17 i tak trzeba pędzić na lekcję pianina. No nic, póki mogę, to odpoczywam :)

Pozdrawiam i miłego dnia,
Natulia ♥

sobota, 20 kwietnia 2013

Africa.


I hear the drums echoing tonight
but she hears only whispers of some quiet conversation
She's coming in 12:30 flight
The moonlit wings reflect the stars that guide me towards salvation
I stopped an old man along the way
Hoping to find some long forgotten words or ancient melodies
He turned to me as if to say: "Hurry boy, it's waiting there for you" 



 Kocham. Kocham. Kocham.
Najlepsza piosenka ever.

Zasłuchuję się zamiast wkuwać niemiecki i czytać książkę na antropologię.
Dzień jeszcze młody.
 

Puzzle cz.2

Oto nasze puzzle po... prawie miesiącu (to tak szybko minęło?) układania. Jakość nie najlepsza - kamerką z laptopa nic dobrego sie nie zdziała. Moje lenistwo nie pozwala mi iść po aparat i zrobić porządne zdjęcia. Za dużo roboty - w końcu trzeba byłoby jeszcze pobiegać po całym domu, żeby znaleźć kabel USB, a potem podłączyć do kompa i dopiero wrzucić na bloga. A tak - klik! - i już zdjęcie zrobione :P W soboty zawsze się rozleniwiam :D A teraz do rzeczy:




Nie udało mi się uchwycić z góry, tak żeby było dobrze widać, no ale już trudno. Nie jest najgorzej :)
A dla przypomnienia stan z 7 kwietnia:

Jest różnica? :D

Pozdrawiam serdecznie ;*
N. ♥





czwartek, 18 kwietnia 2013

Nic nowego.

Tak, jak wyżej. Wiem, że powinnam coś napisać, ale możecie mi uwierzyć, że wszystko jest takie samo i normalne. I nic się nie dzieje.
W szkolę mieliśmy prezentację scenek na konkurs ortograficzny. Zdaniem moim, nauczycieli i uczniów, nasza klasa wypadła najlepiej :) Brawa! :D
Kończymy omawianie lektury, trzeba niedługo wypożyczyć "Bajki robotów". Nie czytałam nigdy, więc nie wiem, co to za książka. Jednak książki o robotach i inne science-fiction, już z tytułu wydają się nudne. Aczkolwiek, najgorszą lekturą, z jaką się do tej pory spotkałam była "Księga Dżungli". Beznadzieja. A najfajniejsza była "Karolcia", no i może jeszcze "Dzieci z Bullerbyn" :)
I raz na zawsze zakończyłam sprawę dyżurów, no nareszcie!
A teraz odrabianie lekcji, kończenie prac na plastykę, granie na pianinie, i w końcu odpoczynek.
Jutro wrzucę zdjęcia puzzli, mamy już ich sporo :D
Buziaki,
N. ♥

wtorek, 16 kwietnia 2013

Zwyczajnie.

Nic nadzwyczajnego się u mnie nie dzieje. Niedziela spędzona z Bazylią i F. była super! Cieszę się, że mogłam poznać tego Słodziaka ;* Następnym razem weźmiemy go gdzieś na dłużej :)
Wczoraj i dziś szkoła. Wszystko jest tak normalnie, zwyczajnie. 4+ z polaka, 5 z matmy, 5+ za sprawdzian z angielskiego (!). Trwają przygotowania do scenki na konkurs ortograficzny, a tymczasem uczę się w domu do jutrzejszej kartkówki z historii i myślę nad pracą na konkurs plastyczny. Wieczorem muszę solidnie wziąć się za robienie prezentacji na przyrodę, mam czas tylko do czwartku. Tak więc, jak widzicie, ten tydzień mam praktycznie wypełniony nauką. Czekam na weekend, wtedy może trochę sobie odpocznę :P

Buziaki,
N. ♥

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Siostrzany weekend.

Lubię takie weekendy. Kiedy łazimy razem po sklepach i kupujemy tony ciuchów, siedzimy w pizzerii, oglądamy beztrosko zaległe odcinki ulubionych seriali... Oj, lubię to, lubię.

Potrzebowałam takie oddechu po tygodniu ciężkiej pracy. Dziś niestety jestem chora, jakieś koszmarne przeziębienie (znowu!). Raczę się więc Theraflu i liczę na to, że mi szybko przejdzie.

A pogoda jest cuuudna! Słońce świeci, jest mega ciepło i mimo choróbska chyba wyjdę na spacer.


Ach, i oczywiście zdjęcia. Bo Natulia mnie męczy, żebym coś wrzuciła na bloga. Zatem weekendowa Natulia w roli głównej:


 Pizza Hut.

Metrem, wszędzie metrem.


Zoo. 



 Wiosna, wiosna, wiosna! Zdjęcie mojego osiedla zrobione 10 dni temu i dzisiaj.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Weekend w W-wie.

Cześć! :D Dopiero teraz piszę, bo wczoraj było tyle wrażeń i przygód, że nie było czasu na pisanie :P Ale po kolei.
Przyjechałam busem wczoraj rano, czekałam chwilę na Bazylię, a potem pojechałyśmy metrem do jej mieszkania. Bazylia miała jakąś rejestrację  - coś tam na studia, więc załatwiła co miała załatwić i pojechałyśmy do Ikei na zakupy. Zdziwiłam się, kiedy Bazylia powiedziała mi, że w Warszawie są tylko dwa sklepy Ikea - najbliższy niedaleko Marek, co oznaczało, że musimy baardzo długo jechać. Najpierw wsiadłyśmy do metra a potem do autobusu. Wszystko fajnie, tylko trochę był tłok. Rozmawiałyśmy sobie, kiedy nagle do autobusu wsiadł kontroler biletów. Wystraszyłam się. To znaczy, oczywiście, że miałam bilet, nie miałam tylko przy sobie legitymacji, żeby ulgę -50% dla uczniów i studentów potwierdzić. Ja i Bazylia nie miałyśmy pojęcia jaka jest kara za to, że nie ma się potwierdzenia, więc bałyśmy się i myślałyśmy jak to wytłumaczyć. Na szczęście zanim kontroler do nas podszedł, autobus zatrzymał się, a my szybciutko wysiadłyśmy. Co prawda tylko jeden przystanek od miejsca startowego, ale co tam :P Musiałyśmy czekać z 10 minut na kolejny autobus, ale cieszyłyśmy się, że ta kontrola nas ominęła. Na szczęście przez całą drogę do Ikei nie wsiadł do nas żaden kontroler. Spokojnie zrobiłyśmy zakupy, poszłyśmy potem na pizzę i szykowałyśmy się do drogi powrotnej. Wszystko było w miarę fajnie, póki do autobusu znów nie wsiadło dwóch kontrolerów!  Jeden od razu zajął się panem, który w ogóle jechał na gapę, a drugi rozpoczął sprawdzanie niedaleko nas. Teraz to już naprawdę bałyśmy się! Modliłyśmy się, żebyśmy tylko mogły szybko wysiąść i żeby znów kontrola nas ominęła. I jakimś cudem znowu się udało! My to jednak farciary jesteśmy, albo Bóg nas tak mocno kocha. Musimy po prostu iść dzisiaj na Mszę dziękczynną :P Potem jechałyśmy tramwajem i metrem do domu. Kiedy trochę sobie odpoczęłyśmy, ponownie udałyśmy się na zakupy, tym razem do Arkadii. Upierałam się, aby kupić wczoraj lustrzankę, ale nasz brat cioteczny, który sprzedaje w takim sklepie z RTV/AGD wczoraj nie pracował. Bazylia nie miała zaufania do sprzedawców, którzy wciskają kity i najdroższe oferty byleby tylko zarobić. Wiedziałyśmy, że Kuba najlepiej by nam doradził, w końcu to rodzina :) Tak więc Bazylia kupi lustrzankę innym razem. Udałyśmy się na zakupy ciuchowe, które poszły nam nadzwyczaj szybko i sprawnie. Kupiłam sobie fioletowe spodnie, morską bokserkę i białą włóczkową czapkę. Bazylii doradziłam zielono-szary sweterek :) Potem poszłyśmy na lody do McDonald's i wreszcie do domu. Obejrzałyśmy ostatni odcinek Top Model, który współlokatorka Bazylii, Marta, cały czas śmiesznie komentowała. Śmiałyśmy się cały czas z tych modelek :P Później byłam już tak zmęczona, że poszłam spać. I obudziłam się całkiem niedawno, pogadałam chwilę z Bazylią, która też się obudziła. Kazała mi spać jeszcze do 6.15, ale problem był w tym, że wcale nie chciało mi się spać, więc tylko sobie poleżałam, a potem wzięłam laptopa.
Dzisiaj idziemy o 8.30 do kościoła, potem z F. do zoo :) A o 14.20 muszę wracać do domu. Szkoda, bo tu się fajnie mieszka i odpoczywa od szkoły :D Zdjęć z dnia wczorajszego na razie nie dodam, bo Bazylia może później jakoś je wstawi, albo zrobi oddzielną notkę, nie wiem :)

Miłego dnia wszystkim,
N. <3

piątek, 12 kwietnia 2013

Odwiedziny.

Hej! :) Odwiedziłam dzisiaj Olę. Przy okazji chciałam zobaczyć sześciodniowego Bartusia, który już we wtorek został wypisany ze szpitala. Mama Oli woziła go w wózeczku. Był strasznie słodki. Kiedy okazało się, że Ula i Karol są w domu, szybko wręczyłam im prezent z okazji narodzin dzidziusia. Były to body z napisem "Say cheese!" :) Bartuś zaczął budzić się ze snu, ale wszyscy chcieli, żeby pospał jeszcze trochę, więc mama Oli pozwoliła mi go wozić. I tak właśnie po raz pierwszy uśpiłam noworodka :P Tak właściwie to pierwszy raz w życiu widziałam takie malutkie dziecko. Ale chyba nie spisałam się źle w tym usypianiu ;) Kiedy Mały już spał, chciałam porobić zdjęcia, ale mój aparat ma taką głupią czerwoną  lampkę, która miga  i to mogłoby wystraszyć dziecko. Tak więc sięgnęłam po moją bezgłośną komórkę bez flesza, która robi zdjęcia o baaardzo przeciętnej jakości. Zdjęcia są, jakie są, ale i tak tylko do pokazania rodzicom, bo raczej nie mam zgody na upublicznianie zdjęć Bartka. Ale możecie mi uwierzyć na słowo, że jest supersłodki! :)

Poza tym to chyba nic. Lekcje już dawno odrobione, teraz wielkie pakowanie i wczesnym rankiem wyjazd do W-wy na spotkanie z Bazylią :* Wpadam na weekend, przecież tak długo to planowałyśmy i w końcu się udało! A Moja biedna siedzi w pracy 12 h z bliźniakami, ojć :c

Pozdrawiam,
N. ♥

czwartek, 11 kwietnia 2013

Takie tam :D

Problemy ustąpiły... na razie :/ Nie wiadomo, co będzie dalej.
Teraz nauka do kartkówki z techniki, z minerałów, czy czegoś tam. No komuż to potrzebne do życia? A z historii też muszę napisać zaległą kartkówkę, dlatego teraz piszę notkę, bo potem może być ciężko z czasem. Nieważne. Być może pójdę jutro do Oli, ale też nie wiadomo, czy ma czas, no i czy nie będę przeszkadzała. W sobotę jadę do Bazylii, do W-wy. Chciałyśmy pójść, gdzieś z F. ale jest chory. Czy zawsze plany muszą nam się krzyżować? No nic, pójdziemy do Arkadii, do Ikei. Kupimy też lustrzankę, bo o tym rozmyślamy od dawna :) Zapowiada się fajny weekend :P Na razie tyle, jutro trochę więcej, a może nawet jakieś zdjęcia? :)  A w sobotę, nie martwcie się, też napiszemy :)

Buziaki ;*
N. ♥

środa, 10 kwietnia 2013

Problemy.

Przepraszam, że wczoraj nie pisałam, ale miałam najgorszy dzień ever. Problemy w szkole. Cały dzień płakałam. Dzisiaj muszę z tego ochłonąć... Myślę, że to nie jest sprawa, o której wypada pisać na blogu, więc tyle informacji musi Wam wystarczyć. Dzisiaj mogę tylko wierzyć, że będzie lepiej...

N. ♥

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Na okrągło.

Dzień dobry wszystkim! :D Zastanawiacie się pewnie teraz, co może oznaczać ten tytuł. Otóż dokładnie rok temu, 8 kwietnia 2012 r. zaczęłam prowadzić mojego poprzedniego bloga, a więc jest to taka "okrągła" rocznica Jednocześnie dzisiaj jest to już miesiąc, odkąd piszę tego bloga! ;) Tak naprawdę to chyba nie ma wielu ludzi, którzy czytają te moje wypociny, no ale zawsze ktoś tutaj zajrzy :P Mój pierwszy internetowy pamiętnik założyła mi Bazylia, kiedy miałam 8 lat. Teraz to jest już dawno wykasowany, a szkoda, bo miło byłoby przeczytać, co ja tam pisałam. Pewnie byłoby z czego się pośmiać :D :D Następny mój blog został założony kiedy miałam bodajże 10-11 lat. Rok temu pisałam od kwietnia do lipca jeszcze innego bloga, no a teraz jest ten - o Nas, Obydwóch, o dwóch siostrach. Tym razem połączyłyśmy siły i obyśmy nie przestały za szybko blogować, bo to jest całkiem fajne, oczywiście, jeśli dzieje się coś ciekawego. Na razie jest w miarę ciekawie, potem się rozkręci ;) Mam już kilka pomysłów na fajne notki, no ale to w swoim czasie :)
Doobra, co ja tu ględzę, opowiem lepiej co u mnie ;)
A więc miałam dzisiaj znowu dyżur, zostały jeszcze trzy, potem już nie musimy :D Strasznie ciężko jest te dzieciaki ogarnąć. Szczególnie jeden, może trzecioklasista, równo mnie wpienił. Pyskował i przeklinał do mnie, i rozrabiał cały czas :/ Kiepsko.
Ola pokazała mi w telefonie zdjęcia Bartusia! :) Ale słodki jest! Ma takie maleńkie rączki i oczka niebieskie ;) Kiedy Ula i Bartek wyjdą ze szpitala, to spróbuję w któryś weekend zobaczyć Małego na żywo. Ola mówi, że jest strasznie fajny :D
A poza tym nic, dzisiaj idę na lekcję pianina, jutro mam chyba trochę wolnego czasu, ale muszę pouczyć się do kartkówki z historii. Czy mówiłam już, że nie cierpię historii? :P Nie lubię też zbyt specjalnie matmy i przyrody, ale o tym może innym razem ;))

Pozdrawiam,
N. ♥

Streszczenie.

Weekend na uczelni. A cały najbliższy tydzień oczywiście w pracy, i to niestety po 10 godzin dziennie.
Bliźniory chore - oboje zapalenie oskrzeli. Tyle szczęścia w nieszczęściu, że nie marudzą i mają dobre humory, bo inaczej chyba nie dałabym rady.

A ja ciągle zmęczona. Wczoraj, kiedy wróciłam z zajęć i położyłam się na chwilkę na łóżko, obudziłam się po 3 godzinach. Już myślę o długim weekendzie majowym - może pojedziemy gdzieś z Natulią razem, albo po prostu ja pojadę do niej, albo ona przyjedzie do mnie. Przede mną jednak jeszcze jeden zjazd na uczelni zawalony zajęciami, egzaminami, itp. Booooziu, ratunku.

W Warszawie wiosna. WRESZCIE!

niedziela, 7 kwietnia 2013

Puzzle cz.1

Cześć :) Chciałabym pokazać Wam ile już mi i Mamie udało się ułożyć puzzli przez dwa tygodnie. Jednocześnie wpadłam na pomysł, że co tydzień będę robiła relację zdjęciową, dotąd aż nie ułożę całych puzzli. Myślę, że ułożyłyśmy już około 400-500, a jest ich 3000, więc jeszcze przed nami sporo roboty, ale codziennie układamy po kilka elementów. Powoli, ale do przodu :p
A teraz relacja:

Oto, jak powinna wyglądać układanka...

...a jak wygląda! :P







Nasze postępy w układaniu zobaczycie za tydzień, w niedzielę :)
Pozdrawiam, Natulia ;*

sobota, 6 kwietnia 2013

Witamy na świecie! :*

Dzisiaj, 6 kwietnia 2013 r. około godziny 9.00 przyszedł na świat
Bartuś,
siostrzeniec Oli, mojej kuzynki, syn Karola i Uli.
Bartek waży 3300 g, mierzy 56 cm i dostał 10 pkt w skali Apgar.
Gratulacje :*
Witamy na świecie, Bartusiu! 

piątek, 5 kwietnia 2013

MasterChefy :D

No heej! :) Ale fajnie dzisiaj było na technice! :) Robiliśmy sałatki w grupach, ponieważ mówimy teraz o żywności i żywieniu, wiec taka lekcja się przyda. Grupy były tylko dwie, bo kilka osób nieobecnych. Druga grupa robiła sałatkę owocową, a ja, Ola i Ala sałatkę grecką. Przyniosłyśmy mnóstwo składników i różnych potrzebnych przedmiotów, a potem zabrałyśmy się do pracy.  To wszystko wyglądało jak dziecięcy australijski MasterChef. Taka fajna grupowa praca :) Mi przypadło rwanie liści sałaty, w tym czasie Ola i Ala kroiły pomidory. Potem pokroiłam paprykę i na tym właściwie skończyła się moja praca :P Ala pomogła mi z papryką, potem jeszcze pokroiła szczypiorek. Ale najwięcej robiła Ola. W końcu to ona wymyśliła, że zrobimy tą sałatkę i była "szefową" naszej grupy. Ola przygotowała sos do sałatki i ser fetę. Później pan od techniki powiedział, że mamy dwanaście minut, więc zaczęłyśmy pracować trochę szybciej. Przygotowałyśmy tacę, ponieważ musiałyśmy chodzić po korytarzach i częstować naszym przysmakiem nauczycieli. Najpierw jednak wszystko posprzątałyśmy i podałyśmy sałatkę panu od techniki. Według mnie wszystko wyglądało bardzo dobrze i smacznie, ale pan przyczepił się do estetyki podania ;/ Za estetykę dostałyśmy więc 5 +, a za smak 6. Pan powiedział, że to jest doskonałe! I byłyśmy strasznie z siebie dumne :) Wtedy zdałyśmy sobie sprawę z tego, że zostało nam zaledwie 6 minut na podanie sałatki pozostałym nauczycielom. Kilka pań odmówiło i nie chciało jeść, a i tak chyba przygotowałyśmy za dużo porcji. Wtedy zadzwonił dzwonek na przerwę. Przyszły dziewczyny ze szkolnego zespołu muzycznego "Akwarele" (do którego ja i Ola należymy), bo na następnej lekcji miały odbyć się nasze zajęcia ze śpiewu. Ja i Ola postanowiłyśmy, że damy niektórym dziewczynom po jednej porcji sałatki. Nie żałowałyśmy jej, bo Ola zjadła tylko jedną porcję, a ja nie przepadam za tą sałatką. Niektóre osoby wzięły sobie nawet po trzy porcje, zjadły wszystko i mówiły, że jest dobre :P  Wtedy to dopiero byłyśmy dumne z siebie! ;) MasterChefami to my może nie będziemy, ale fajnie czasami przekonać się, że można tak urozmaicić lekcje techniki i dobrze się przy tym bawić ;) Było super, za dwa tygodnie chyba robimy kanapki, musimy wymyślić coś oryginalnego :)

Pozdrawiam ;)
N. ♥


P.S. Nie wiem, chyba kiedyś wspominałam Wam o Bartusiu, siostrzeńcu mojej kuzynki Oli, który ma się za jakiś czas urodzić. I mam wiadomość: jego mama Ula już jest w szpitalu, więc prawdopodobnie Bartek niedługo wyjdzie na świat :) Trzymajcie za nich kciuki! :*

czwartek, 4 kwietnia 2013

Znowu wolny dzień ;)

Heej! ;* U mnie wszystko w porządku :) Laptop działa jak nowy, jeszcze się nie wyłączył sam od wtorku :P Okazało się, że kiedyś musiał stać na jakimś kocu, bo w środku było dużo kłaków. I ten pan z serwisu to naprawił ;) A ten taki wentylatorek to chyba też został wymieniony, bo da się zauważyć, że ma inny kolor. Nieważne, naprawa się udała :)
Wczoraj w szkole nie miałam dyżuru, ale poszłam dyżurować z Olą dla towarzystwa. Na drugim piętrze szkoły uczą się starsi uczniowie, a na pierwszym dzieci od I do III klasy. Oli przypadł dyżur na piętrze pierwszym, a według mnie dyżur tam jest najtrudniejszy, więc, to oczywiste, chciałam jej pomóc :) Dzieciaki jak zwykle rozkrzyczane, biegają, biją się, przepychają. Strasznie ciężko jest nad nimi zapanować. Co z tego, że zwrócisz takiemu dziecku uwagę, jak jeśli odejdziesz, to i tak będzie niegrzeczne? :P Masakra! Jednak pod koniec zajęć w szkole zaczęłyśmy sobie jakoś radzić, a Ola dostała wszystkie punkty za dyżur! :) Tak naprawdę, to nie lubię dyżurować, ale dyżur na I piętrze jakoś wolę od innych dyżurów ;))
No, a dzisiaj mam wolne, kochani! ;) W końcu doczekałam się jakby "wyróżnienia" za mój trud włożony w naukę przez całe wakacje i  część roku szkolnego. Jestem laureatką i, uwierzcie mi, wcale nie było łatwo ten tytuł zdobyć. Trzeba mieć wiedzę, to przede wszystkim, i odrobinę szczęścia. Moją nagrodą jest szóstka na koniec roku z przedmiotów, w których wygrałam (plastyka, język polski) oraz 40/40 pkt. na sprawdzianie szóstoklasisty. Jeszcze dwie dziewczyny z mojej klasy są laureatkami z matmy, a jedna z klasy równoległej jest podwójną laureatką, jak ja, z języka polskiego i przyrody ;) Według mnie, opłacało się tyle uczyć, nie nawet dla tego sprawdzianu, który i tak pewnie nieźle napisałabym, ale dla samej satysfakcji, że czegoś się dokonało, odniosło się jakiś sukces. To takie fajne ;)

Dobra, rozpisałam się o tej nauce i o szkole, nie będę przynudzać ;))
Buziaki ;*
N. ♥

wtorek, 2 kwietnia 2013

Takie różne ;)

Dzisiaj ostatni dzień, kiedy nie idę do szkoły. Dlatego też postanowiłam, że pójdę z mamą do fotografa i zrobię sobie zdjęcia do legitymacji. W końcu idę już do gimnazjum, a ostatnio legitymację wyrabiałam w czwartej klasie. No nic. Włosy uczesane, ładne ubranie, ale jak tu iść na zdjęcia, kiedy ryjek cały w pryszczach? :( Kilo tapety na twarz i pędzę <3 I na zdjęciu nie widać pryszczy! Git :P Tak ogólnie, to wyglądam na nim całkiem poważnie i średnio siebie przypominam. Ale to przecież będzie gimnazjum, trzeba wyglądać poważnie :>
A potem nudy, siedzenie przed laptopem, układanie puzzli, czekanie na obiad i takie różne rzeczy.
Pojechaliśmy do miasta, oddaliśmy zdjęcia do sekretariatu i laptopa do serwisu. Taak, od jakiegoś czasu strasznie nam się przegrzewa i wyłącza. Mamy nadzieję, że zostanie jeszcze dzisiaj naprawiony, do tego czasu będę użytkowała tą staroć - nasz ośmioletni komputer stacjonarny.
Na tym kompie nie mam za dużo ciekawych zdjęć, tylko takie stare. Ale cóż szkodzi powspominać? :)

Natysz, lat 8. Hah, szkoda, że teraz nie jestem taka ładna jak kiedyś :P

Buziakii ;**
N. ♥

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Pada, pada śnieg...

Mhm, pada, ciągle! Od wczoraj bez przerwy. Dzisiaj nawet prądu rano nie było, chyba śnieg uszkodził te linie.
Hmm, Święta jak Święta, nie mogę powiedzieć nic szczególnie ciekawego. Atmosfera rodzinna, wspólne uroczyste posiłki, spędzanie czasu razem, tak normalnie - jak w Święta. Tylko śnieg odróżnia je od innych Wielkanocy.
Bazylia się rozchorowała w sobotę, wczoraj praktycznie nic nie jadła, ale dziś czuje się lepiej. Za kilka godzin wyjeżdża do Warszawy, trochę smutno, bo niedawno przyjechała. Planuję w najbliższym czasie odwiedzić ją w W-wie, ale ona musi się uczyć na studia, i w końcu nic nie wiadomo. Do domu wróci pewnie dopiero w maju, takie to uroki studiowania i pracowania, masakra :/
Zaraz pewnie będzie obiad, a przynajmniej chciałabym, żeby już był, bo nie ukrywam, od rana jadłam tylko jedną kanapkę i kilka kawałków ciasta, więc jestem głodna ;)
Jutro mam jeszcze dzień wolnego, z pewnością trochę się ponudzę, no bo bez Bazylii to zawsze nudno. W środę idziemy do szkoły, ale za to w czwartek szóstoklasiści piszą sprawdzian. A ja nie muszę, bo laureatką konkursu jestem ;) W piątek robimy na technice sałatki, super! :) Razem z Olą i Alą przygotujemy grecką sałatkę z fetą. Raczej Ola będzie przewodzić naszą grupą, bo ja się niewiele znam na gotowaniu, ona chyba troszeczkę bardziej :)

Świętujcie! :)
Natulia <3