Wyjątkowo szybko mijają mi ostatnio dni. Dopiero był marzec, zima, śnieg po pachy, a za kilka dni piękny maj, słońce, prawdziwa wiosna.
Od wczoraj zaczęłam biegać. Wprawdzie zrobiłam tylko dwa okrążenia po sadach (ale one są przecież ooogromne ;)), ale nawet nie zmęczyłam się tak bardzo i dziś nie mam zakwasów. Czyli jest naprawdę nieźle.
Poza tym dużo spaceruję, z bliźniakami zdobywamy też wszystkie warszawskie place zabaw i mamy niezły fun :D
I dziś właśnie ostatni dzień w pracy przed majówką, a potem wspaniały tydzień zasłużonego wolnego. W sobotę mam małą imprezę, a w niedzielę jadę do domu. Tak się cieszę! :) Ach, i jeszcze wybieram się po lustrzankę, bo kupuję ją już od miesiąca i przybrać się nie mogę. :) Cała ja ;)
W Warszawie strrasznie ciepło. Niebo jest bezchmurne, błękitne, a na drzewach pojawiają się pąki i liście. Na to czekałam.:)
Ty biegasz ? No nie wierzę :D Przyjeżdżaj szybko bo już się doczekać nie mogę :))
OdpowiedzUsuń