Święta coraz bliżej! A co za tym idzie, coraz więcej roboty. Przed chwilą miałam okazję pokroić pieczarki do bigosu. Właściwie to jedna z niewielu rzeczy, w jakich mogłam pomóc mamie. Zawsze, kiedy ją pytam "Mamo, mam Ci w czymś pomóc?" to odpowiada "Na razie nie" i temat się zamyka, a ja siedzę i się nudzę. Ogólnie, to mama chyba woli zrobić coś sama, a dwa razy lepiej niż ja. Bo jeśli chodzi np. o sprzątanie czy gotowanie, to radzę sobie kiepsko, szczególnie z tym drugim. Mój poziom umiejętności kulinarnych jest poniżej normy, a moje danie reprezentacyjne to jajecznica. Super, co? Czasami sobie nawet wyobrażam, jak to będzie w moim dorosłym życiu, czy ja będę potrafiła cokolwiek normalnego ugotować? Jeśli nie, to będzie musiał robić to mój mąż, o ile w ogóle kogoś takiego sobie znajdę. Ale na razie nie myślę o żadnym mężu, chłopaku, czy kimkolwiek takim, bo jestem jeszcze za młoda i już! ;)
I nie cierpię sprzątać. Raczej jestem typem bałaganiary, chociaż może głupio to tutaj pisać. Bałagan w pokoju mi rzadko przeszkadza, przechodzę obok niego obojętnie. Tylko jak mama się wkurzy, że jest syf, no to wtedy sprzątam ;)
Ale pomagam w różnych pracach domowych, jeśli ktoś mnie o to poprosi. Przy okazji mogę uczyć się nowych rzeczy i stawać się trochę bardziej samodzielna :)
Okazało się jednak, że w te Święta nie muszę robić aż tak dużo. Trochę mi żal mamy, kiedy patrzę, jak się krząta po kuchni i jest naprawdę zmęczona, ale wtedy, gdy chcę jej pomóc, to mówi, że nie potrzebuje pomocy. Dziwne, co?
A Wy? Macie dużo roboty przed Świętami? Pomagacie w przygotowaniach? ;)
Buziaki, Natulia ;*
Jak ja się cieszę, że jestem stary i do szkoły nie muszę już chodzić :) Pozdrawiam sympatyczne autorki bloga, na który trafiłem czytając o walce Majki o swoje zdrowie.
OdpowiedzUsuńA dziękujemy i również pozdrawiamy :)
Usuń