czwartek, 9 maja 2013

Spuchłam.

Środa. Temperatura bliska 30 st. Celsjusza, więc pakuję bliźniaki do wózka, zabieramy ze sobą graty niezbędne do przeżycia (ubrania na zmianę, pieluchy, chusteczki, zabawki, jedzenie, picie, kocyki, matę piknikową i wiele innych) i ruszamy na podbój placu zabaw. Dzieciaki hasają, Młody fascynuje się szczególnie piaskiem w piaskownicy, zajada się nim, mlaskając soczyście i eksponując, że przecież mu smakuje! Po ponad godzinnej zabawie padają ze zmęczenia, więc korzystając z chwili wolnego rozkładam matę w cieniu na trawie, parkuję bliźniaki i kładę się, żeby odpocząć. Wtedy zaczyna piec mnie oko. Trę oczywiście jak szalona, a ono boli coraz bardziej. Pewnie alergia.

Wracamy do domu. Spoglądam w lustro i nie wygląda to dobrze. Lewa powieka jest troszkę spuchnięta. Zakrapiam kropelki, smaruję mazidłami i liczę na to, ze minie. Niestety nie. Wieczorem jest źle. Oko jest nabrzmiałe, czerwone, łzami i ropieje. Rano jeszcze gorzej. Wyglądam jakbym co najmniej się z kimś biła. Umawiam wizytę u lekarza i zakładam okulary, żeby ludzie nie pomyśleli, że mąż mnie bije.

Lekarz miły. Mówi, że to na pewno nie alergia, bo gdyby to było alergiczne to spuchłoby też drugie oko. Pewnie gdzieś zatarłam i zrobił się stan zapalny. Ostateczna diagnoza: zapalenie spojówki. Dostałam kropelki, zwolnienie lekarskie i mam odpoczywać.

Ale jak tu odpoczywać jak w weekend zaliczenie antropologii filozoficznej, egzamin z  psychologii społecznej i jakaś prezentacja na zalkę?

2 komentarze:

  1. Oesu, biedactwo moje :c ♥ Odpoczywaj! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby kropelki zdziałały cuda. Nasze dzieci też przechodziły zapalenie spojówki i jak rano wstali to oka otworzyć nie umieli, nie dość, że spuchnięte to całe w ropie. Po kroplach była poprawa już po pierwszym dniu. Wierzę, że i u Ciebie tak szybko zacznie się leczyć. Może dotknęłaś oka brudnymi rękami np z piasku, lub gdzieś na dworze... Będzie dobrze, musi być :)

    OdpowiedzUsuń