Mhm, pada, ciągle! Od wczoraj bez przerwy. Dzisiaj nawet prądu rano nie było, chyba śnieg uszkodził te linie.
Hmm, Święta jak Święta, nie mogę powiedzieć nic szczególnie ciekawego. Atmosfera rodzinna, wspólne uroczyste posiłki, spędzanie czasu razem, tak normalnie - jak w Święta. Tylko śnieg odróżnia je od innych Wielkanocy.
Bazylia się rozchorowała w sobotę, wczoraj praktycznie nic nie jadła, ale dziś czuje się lepiej. Za kilka godzin wyjeżdża do Warszawy, trochę smutno, bo niedawno przyjechała. Planuję w najbliższym czasie odwiedzić ją w W-wie, ale ona musi się uczyć na studia, i w końcu nic nie wiadomo. Do domu wróci pewnie dopiero w maju, takie to uroki studiowania i pracowania, masakra :/
Zaraz pewnie będzie obiad, a przynajmniej chciałabym, żeby już był, bo nie ukrywam, od rana jadłam tylko jedną kanapkę i kilka kawałków ciasta, więc jestem głodna ;)
Jutro mam jeszcze dzień wolnego, z pewnością trochę się ponudzę, no bo bez Bazylii to zawsze nudno. W środę idziemy do szkoły, ale za to w czwartek szóstoklasiści piszą sprawdzian. A ja nie muszę, bo laureatką konkursu jestem ;) W piątek robimy na technice sałatki, super! :) Razem z Olą i Alą przygotujemy grecką sałatkę z fetą. Raczej Ola będzie przewodzić naszą grupą, bo ja się niewiele znam na gotowaniu, ona chyba troszeczkę bardziej :)
Świętujcie! :)
Natulia <3
No to zdrówka dla Daszki i żeby wszystkie plany się powiodły i odwiedziny w Wawie doszły mimo nauki do skutku. A bycia laureatką - gratulujemy!
OdpowiedzUsuńDziękujemy :)
UsuńWszak dziś śmigus dyngus. Czyżby was, ziółka nikt nie polał? Miłego po świętach :)
OdpowiedzUsuńA właśnie nikt, bo prawie z domu nie wychodziłyśmy :P
UsuńRaczej posypał... śnieg z nieba :)
OdpowiedzUsuńU nas też śniegu mnóstwo!
OdpowiedzUsuńAle się masz się fajnie, że tego egzaminu nie musisz pisać;)
Wiem, że fajnie :) Ale za to przez wakacje musiałam wkuwać całą historię sztuki: od prehistorii do XX w. :P
Usuń