Wczoraj natomiast byłyśmy na koncercie organizowanym przez szkołę muzyczną z okazji Dnia Mamy. Natalka grała "Colors of the wind" z filmu Pocahontas. Bardzo ładnie jej wyszło, choć narzekała, że masakra. A to nieprawda. Ona zawsze tak ładnie gra. :)
Dziś od rana piekłam szarlotkę czekoladową z budyniem, a teraz relaksuję się przez laptopem. :)
Oczywiście zdjęcia:
Pozdrawiam!
B.



Wow, świetnie c:
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie <3
Mniam zjadłabym taką szarlotkę:)) Pogaduchy z siostrą najlepsza sprawa pod słońcem:) Życzę udanego tego urlopu:)Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńHej :) Fajnie że grasz na pianinie :) Ja też w tym roku kończę pierwszy stopień szkoły muzycznej, na flecie poprzecznym :) Miałam już egzamin z instrumentu i udało mi się dostać 5+ :) tak więc teraz trzymam kciuki za ciebie :)
OdpowiedzUsuńJa też w tym roku kończę pierwszy stopień, na pianinie ;) 23 czerwca mam egzamin, mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie :D A Tobie gratuluje piątki z plusem, bo to wysoka ocena, jak na koniec szkoły ;)
UsuńDziekuję i pozdrawiam :)