poniedziałek, 27 maja 2013

Wolne.

Dorobiłam się tygodniowego urlopu. :) Wróciłam w piątek wpół do 23.00. Natulia już spała, ale gdy weszłam do pokoju, od razu się przebudziła i zaczęłyśmy gadać, jak zwykle. :) W sobotę byłyśmy u fryzjera. Właściwie to ja trafiłam pod nożyce. Ścięłam włosy do ramion, wreszcie pozbyłam się sianka na głowie! :)
Wczoraj natomiast byłyśmy na koncercie organizowanym przez szkołę muzyczną z okazji Dnia Mamy. Natalka grała "Colors of the wind" z filmu Pocahontas. Bardzo ładnie jej wyszło, choć narzekała, że masakra. A to nieprawda. Ona zawsze tak ładnie gra. :)

Dziś od rana piekłam szarlotkę czekoladową z budyniem, a teraz relaksuję się przez laptopem. :)

Oczywiście zdjęcia:







Pozdrawiam!
B.

4 komentarze:

  1. Wow, świetnie c:

    Zapraszam do mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam zjadłabym taką szarlotkę:)) Pogaduchy z siostrą najlepsza sprawa pod słońcem:) Życzę udanego tego urlopu:)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej :) Fajnie że grasz na pianinie :) Ja też w tym roku kończę pierwszy stopień szkoły muzycznej, na flecie poprzecznym :) Miałam już egzamin z instrumentu i udało mi się dostać 5+ :) tak więc teraz trzymam kciuki za ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w tym roku kończę pierwszy stopień, na pianinie ;) 23 czerwca mam egzamin, mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie :D A Tobie gratuluje piątki z plusem, bo to wysoka ocena, jak na koniec szkoły ;)
      Dziekuję i pozdrawiam :)

      Usuń