Weekend na uczelni. A cały najbliższy tydzień oczywiście w pracy, i to niestety po 10 godzin dziennie.
Bliźniory chore - oboje zapalenie oskrzeli. Tyle szczęścia w nieszczęściu, że nie marudzą i mają dobre humory, bo inaczej chyba nie dałabym rady.
A ja ciągle zmęczona. Wczoraj, kiedy wróciłam z zajęć i położyłam się na chwilkę na łóżko, obudziłam się po 3 godzinach. Już myślę o długim weekendzie majowym - może pojedziemy gdzieś z Natulią razem, albo po prostu ja pojadę do niej, albo ona przyjedzie do mnie. Przede mną jednak jeszcze jeden zjazd na uczelni zawalony zajęciami, egzaminami, itp. Booooziu, ratunku.
W Warszawie wiosna. WRESZCIE!
Noo pewnie, że się musimy spotkać niedługo :3 To kiedy ta poprawka z meto? Kiedy mogę wpadnąć? ;**
OdpowiedzUsuń