piątek, 5 kwietnia 2013

MasterChefy :D

No heej! :) Ale fajnie dzisiaj było na technice! :) Robiliśmy sałatki w grupach, ponieważ mówimy teraz o żywności i żywieniu, wiec taka lekcja się przyda. Grupy były tylko dwie, bo kilka osób nieobecnych. Druga grupa robiła sałatkę owocową, a ja, Ola i Ala sałatkę grecką. Przyniosłyśmy mnóstwo składników i różnych potrzebnych przedmiotów, a potem zabrałyśmy się do pracy.  To wszystko wyglądało jak dziecięcy australijski MasterChef. Taka fajna grupowa praca :) Mi przypadło rwanie liści sałaty, w tym czasie Ola i Ala kroiły pomidory. Potem pokroiłam paprykę i na tym właściwie skończyła się moja praca :P Ala pomogła mi z papryką, potem jeszcze pokroiła szczypiorek. Ale najwięcej robiła Ola. W końcu to ona wymyśliła, że zrobimy tą sałatkę i była "szefową" naszej grupy. Ola przygotowała sos do sałatki i ser fetę. Później pan od techniki powiedział, że mamy dwanaście minut, więc zaczęłyśmy pracować trochę szybciej. Przygotowałyśmy tacę, ponieważ musiałyśmy chodzić po korytarzach i częstować naszym przysmakiem nauczycieli. Najpierw jednak wszystko posprzątałyśmy i podałyśmy sałatkę panu od techniki. Według mnie wszystko wyglądało bardzo dobrze i smacznie, ale pan przyczepił się do estetyki podania ;/ Za estetykę dostałyśmy więc 5 +, a za smak 6. Pan powiedział, że to jest doskonałe! I byłyśmy strasznie z siebie dumne :) Wtedy zdałyśmy sobie sprawę z tego, że zostało nam zaledwie 6 minut na podanie sałatki pozostałym nauczycielom. Kilka pań odmówiło i nie chciało jeść, a i tak chyba przygotowałyśmy za dużo porcji. Wtedy zadzwonił dzwonek na przerwę. Przyszły dziewczyny ze szkolnego zespołu muzycznego "Akwarele" (do którego ja i Ola należymy), bo na następnej lekcji miały odbyć się nasze zajęcia ze śpiewu. Ja i Ola postanowiłyśmy, że damy niektórym dziewczynom po jednej porcji sałatki. Nie żałowałyśmy jej, bo Ola zjadła tylko jedną porcję, a ja nie przepadam za tą sałatką. Niektóre osoby wzięły sobie nawet po trzy porcje, zjadły wszystko i mówiły, że jest dobre :P  Wtedy to dopiero byłyśmy dumne z siebie! ;) MasterChefami to my może nie będziemy, ale fajnie czasami przekonać się, że można tak urozmaicić lekcje techniki i dobrze się przy tym bawić ;) Było super, za dwa tygodnie chyba robimy kanapki, musimy wymyślić coś oryginalnego :)

Pozdrawiam ;)
N. ♥


P.S. Nie wiem, chyba kiedyś wspominałam Wam o Bartusiu, siostrzeńcu mojej kuzynki Oli, który ma się za jakiś czas urodzić. I mam wiadomość: jego mama Ula już jest w szpitalu, więc prawdopodobnie Bartek niedługo wyjdzie na świat :) Trzymajcie za nich kciuki! :*

2 komentarze:

  1. Ale te zdanie jest najlepsze!"Ale najwięcej robiła Ola. W końcu to ona wymyśliła, że zrobimy tą sałatkę i była "szefową" naszej grupy." *u* Dziękuję.Dowartośiowujesz mnie Natalio ;p
    :DDD




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież mówiłam, że Cię dowartościowuję, jak rwałam sałatę, Aleksandro ;*

      Usuń